poniedziałek, 14 stycznia 2013

IMAGIN ZAYN :D

PRZEPRASZAM ZA TAKIE ZALEGŁOŚCI ALE PO PROSTU NIE MAM TAK DUŻO CZASU I  W  OGÓLE NIE KOMENTUJECIE ;d ale i tak was kocham :x <3 

MÓJ NOWY DRUGI BLOG : http://1d-news-poland.blogspot.com/


I JAK WAM SIĘ PODOBA NOWA REDAKTORKA ? BO DLA MN JEST ŚWIETNA ;*






Znasz chłopaków z parę dobrych lat… Z całą piątką świetnie się dogadujesz, a szczególnie z Zaynem. Czasem masz wrażenie, że to coś więcej… W końcu często robicie jakieś dwuznaczne gesty, jakbyście byli parą i nie tylko ty tak myślisz… Wiele razy się zdarzyło, że ktoś pomyślał, że między wami jest coś więcej niż przyjaźń. Pewnego dnia wstałaś bardzo późno i spojrzałaś na zegarek… O boże, już 10:00! A ty jesteś umówiona z chłopakami u nich w domu o 11:00! Wyskoczyłaś z łóżka jak oparzona, ubrałaś się i doprowadziłaś do porządku… Wybiegłaś szybko z domu i prędko wskoczyłaś do jadącego autobusu. Do drzwi chłopaków zapukałaś o 11:05, drobne spóźnienie, ale jednak spóźnienie… Otworzył Ci Zayn w samych jeansach… Zobaczył Cię i pospiesznie wyjął słuchawki z uszu. Uśmiechnął się i powiedział:
Zayn: Miło Cię widzieć, Meryem [czytaj Merjem]… Szczególnie, że nie byliśmy umówieni…
*Mówiąc to opiera się o framugę drzwi. A ty nie możesz oderwać wzroku od jego torsu i tych napiętych mięśni…*
Mera: Takk…< trochę jesteś oszołomiona tą sytuacją, po czym dopiero do ciebie dociera, co powiedział>
Z: Jesteś taka słodka, jak się denerwujesz, Mera… Byliśmy umówienie na środę, a jest?
M: A jest wtorek. <robisz klasycznego FACEPALMA>
Z: Może wejdziesz, byłbym bardzo szczęśliwy…
*Zayn uśmiecha się tym słodkim uśmiechem, więc nie możesz odmówić… Oboje wchodzicie do środka… Zayn idzie przodem, po czym się obraca i uśmiecha się patrząc się na ciebie*
Z: Jak chcesz mogę włożyć koszulę…
M:Yyyy… Jak chcesz… Chłopaków nie ma? <próbujesz szybko zmienić temat, aby nie zauważył twojego roztargnienia>
Z: Tak, nie potrzebnie do nas przyszłaś, ale muszę przyznać Mer, że była to bardzo przyjemna niespodzianka…
*Krzyżuje ręce i opiera się o stół… Robi swoje słynne spojrzenie, od którego uginają Ci się nogi, ale zdobywasz się na odwagę, by nie zemdleć i mówisz…*
M: Koszula?
Z: A no tak, przepraszam…
*Na chwilę zostawia cię samą, po czym wraca, gdy rozbrzmiewa głośne burczenie w twoim brzuchu, Zayn od razu się uśmiecha…*
Z: Widzę, że ktoś tu jest głodny… Co nie Meryem?
M: Tak, spieszyłam się, więc nie zdążyłam zjeść śniadania…
*Chłopak otwiera lodówkę, po czym dodaje..*
Z: Na co ma księżniczka ma ochotę?
M: Obojętnie. Zjadłabym konia z kopytami!
Z: No to będzie jajecznica…< wyciąga różne produkty z lodówki>
<wstajesz by mu pomóc, lecz on zatrzymuje cię gestem ręki>
Z: Dzisiaj ja dla Ciebie gotuję, siadaj i ciesz się wolnością!
*Patrzysz jak rozbija jajka i zaczyna je smażyć, po chwili zaczyna śpiewać ‘’What Makes You Beautiful” i co jakiś czas patrzy na ciebie, co automatycznie sprawia, że zaczynasz się uśmiechać… Nie zauważasz, kiedy Zayn przygotowuje do końca posiłek dla ciebie… Podaje ci talerz z jajecznicą i dwiema kromkami chleba posmarowanymi masłem*
Z: Smacznego… Mam nadzieję, że będzie Ci smakować…
M: Dzięki. Na pewno…
*Zayn zaczyna myć naczynia, widać że jest w śpiewającym humorze i to dosłownie, bo zaraz zaczyna śpiewać ‘’Let me love You” i widzisz, że kilka razy spojrzał na ciebie podczas jej śpiewania… W końcu poczekałaś, aż na ciebie znów spojrzy… Wasze spojrzenia się skrzyżowały, ale on szybko opuścił wzrok i  chwilę potem przestał śpiewać… Teraz  przerzucił ścierkę, którą wycierał naczynia przez ramię i obiema rękoma oparł się o blat zmywaka… Podeszłaś do niego i położyłaś rękę na jego dłoni, on spojrzał na ciebie… Wziął ręce i odsunął się na chwile od blatu, po czym stanął do ciebie tyłem, jedną ręką oparł się o bok, a drugą zasłonił twarz… Obróciłaś się do niego i czekałaś aż coś zrobi…Myślałaś że zrobiłaś błąd, ale miałaś już dosyć tej zabawy w kotka i myszkę! Niby przyjaciele, niby para, niby coś więcej, ale nic… Nagle Zayn podszedł do ciebie, a ponieważ opierałaś się o blat, Zayn oparł się o niego rękoma, tak że byłaś zablokowana z jednej, jak i z drugiej strony… Wasze twarze prawie się stykały…*
Z: Mam dosyć tej naszej przyjaźni… Nie zrozum mnie źle… Ja po prostu chcę czegoś więcej…
M: Czuję się jakbyś mi czytał w myślach <uśmiechasz się niepewnie>
Z: Co ty na to? Przyjadę po ciebie o 21:00 i pójdziemy na wieczorny seans  tego filmu, który Harry tak wychwalał…
M: Świetny pomy… <nagle przerywają wam chłopacy, którzy roześmiani wchodzą do domu, co jednocześnie oznacza, że do kuchni, nagle się zatrzymują widząc całą tą sytuacje, więc automatycznie się od siebie odsuwacie>
Louis: Wow i nas nie zaprosiliście? Z chęcią bym się przyłączył!
Harry: Ej, a ja? Co z nami Lou? Co z Larrym? Nie pomyślałeś o nas? Ja tam wolę nie pytać się o tą całą sytuację, mogę się założyć, że zaraz sami wszystko wyśpiewają…
M: Taa… To ja już może pójdę… <wychodząc przez drzwi mówisz jeszcze> To do zobaczenia później… <i wychodzisz>
Liam: O to jeszcze nas dzisiaj odwiedzi?
Harry: Myślę, że nie zupełnie… Zayn?
Z: Idziemy o 9:00 na ten film co nam polecałeś Hazza…
H: Ale ty wiesz, że to horror? Uuu pewnie to umyślnie, żeby cała była dla ciebie, co? Cmok, cmok…
Z: Przymknij się Harry…
H: Uuuu… Ktoś tutaj…< nie kończy, bo Zayn go popycha> No dobra koleś, już skończyłem…
~~~~W twoim domu~~~~
Nie wiesz kompletnie w co się ubrać, więc przetrząsasz całą szafę i w końcu stwierdzasz, że nie ważne w co się ubierzesz, tym razem Ci się uda… Dlatego ubierasz zwykłe jeansy i T-shirt… Ale makijażu sobie nie odpuścisz! Oczywiście nakładasz go niewiele, tak by wyglądał naturalnie, bo wiesz że Zayn taki lubi… Nie zauważasz kiedy zbliża się godzina zero i słyszysz dzwonek do drzwi… Już 9:00 i to Zayn! Był ubrany w jeansy (te które miał rano!), koszulę w kratkę (tym razem inna), pod którą miał biały     T-shirt. Jak przystało na prawdziwego mężczyznę przywiózł ci bukiet kwiatów i to jeszcze twoich ulubionych  tulipanów! W drodze Zayn sypie żartami z rękawów, nie chcesz być gorsza i też rozśmieszasz go do rozpuku… Gdy dojeżdżacie, kupujecie bilety na ‘’Piątek 13” , kupujecie przekąski i wchodzicie do Sali jest 22:30. Film skończył się o ok. 24:30… Zamiast wracać taksówką, wybieracie długi spacer do domu… Jak się okazało zostawiłaś telefon u chłopaków (Zayn dostawał od Ciebie dziwne wiadomości, tak winowajcą był Harold), więc zmierzacie do domu Zayna… Przez cały czas rozmawiacie o wszystkim, nawet o firmach soku i serach, po prostu czujecie że możecie przy sobie gadać o wszystkim… Zayn stwierdza, że poniesie cię do Hyde Parku, bo to jeszcze kawałek stąd… Na początku próbujesz go odsunąć od tego pomysłu, ale on Cie bierze tak, że musisz go objąć nogami w pasie…

Nadal rozmawiacie o wszystkich tematach jakie się wam nasuwają… Mija 50 minut, kiedy docieracie do parku… O tej godzinie (1:50) to cud spotkać tu żywą duszę! Idziecie ścieżką, trzymacie się za ręce…


*Nagle słyszycie jakieś tajemnicze dźwięki, ale nie znacie ich pochodzenia… *
M: Słyszałeś to? To zupełnie brzmiało, jak…
Z: …ten obryzgany krwią facet z filmu, który wszędzie chodził w masce hockeyowej z piłą? Spokojnie, bez przesady, przy mnie nie musisz się bać…
*Zayn obraca Cię do ciebie, tak że stoicie teraz do siebie twarzą w twarz… Zayn opiera swoją głowę o twoje czoło… i dotyka delikatnie palcem twój nos, cały czas przy tym słodko się uśmiechając. Nagle słyszycie sapanie, oboje obracacie się w jedną stronę… Widzicie faceta z maską hokejową i piłą łańcuchową takiego samego, jak w filmie!*
Z: Wiejemy?
M: Myślę, że to chyba dobry pomysł…
*Zaczynacie biec przed siebie cały czas trzymając się za ręce… Biegniecie, biegniecie, sapanie i kroki za wami cichną…Aż nagle Zayn zaciąga Cię za drzewo obok krzaków tak, żeby was nie było widać… Więc praktycznie całym ciałem do siebie przywieracie… Patrzycie sobie w oczy i Zayn mówi:
Z: Jeśli mamy dzisiaj zginąć z rąk tego  szaleńca to chcę zrobić przynajmniej jedną rzecz, żeby potem nie żałować, że zmarnowałem cały ten czas, który mieliśmy przez te parę lat…
*Nie zdążyłaś zapytać się nawet o co mu chodziło, bo zaczynacie się całować i to bardzo namiętnie, tak jakby to był wasz pierwszy i ostatni pocałunek w całym waszym  życiu… Zayn jedną ręką  trzyma twoją twarz, a drugą przytrzymuje cię w talii, ty natomiast trzymasz go za kark, a druga twoja ręka jeździ po jego torsie… Niespodziewanie pocałunek przerywa wam facet z piłą łańcuchową wyskakujący z krzaków! Znowu zaczyna biec i czasem zwalniacie, co chwile spoglądacie do tyłu, ale się nie zatrzymujecie, aż do domu Zayna nie zostaje wam kilometr…*
Z: Wow, już jest ok. 4:00 nad ranem… szybko mi mija czas w twoim towarzystwie, Meryem… Ale ani jedna sekunda, nie jest czasem straconym… *to mówiąc obejmuje Cię w pasie*
M: Taa… pewnie bym była już w domu, gdyby nie ten telefon… no i oczywiście facet z piłą…
*Oboje zaczynacie się śmiać, Zayn jeszcze bardziej ściska cię w pasie…*
Z: Ja się tam cieszę, że go zapomniałaś…
M: Ponieważ popisałeś sobie dwuznaczne wiadomości z Harrym?
*On spuszcza na chwilę wzrok, jakby się zastanawiał jak to ująć w słowa, ale chyba stwierdził, że szybko zmieni temat, jak ty dzisiaj rano, gdy nie miał koszuli… Stajecie w framudze drzwi…*
Z: Zobacz już jesteśmy na miejscu! Szkoda, że ten wieczór się tak szybko skończył, dla mnie moglibyśmy spędzić dzisiaj jeszcze drugie takie…
<Nie kończy, bo mu przerywasz pocałunkiem… tym razem delikatniejszym, gdyż nie grozi wam już niebezpieczeństwo… ‘’Tak jakby kiedykolwiek mogło, w tych jego silnych, umięszonych ramionach” – myślisz. Gdy kończycie Zayn jest troszkę oszołomiony, ale jest wstanie tylko powiedzieć…
Z: Yyyy… tak, telefon….
*Zaczynasz się śmiać. Wchodzicie do środka… I widzicie, że cały dom jeszcze tętni życiem! Wszyscy, oprócz Harrego (dziwne…) siedzą przed telewizorem i oglądają jakieś programy, które na pewno musiały się zacząć po 24:00… (czytaj nie dla dzieci)… Kiedy was zauważają momentalnie przełączają na MiniMini, przez co na ekranie 32- calowej plazmie pojawia się chrapiąca rybka…*
Z: Nie musieliście przełączać dla nas… Z wielką chęcią razem z wami byśmy pooglądali niezależnie co to było…
M: Weź Zayn… *lekko go pchasz ręką w tors* Nie widzisz, że im wstyd?
Niall: No widzisz, do czego doprowadzasz?
Lou: Twoja dziewczyna musi nas bronić…
M: Właściwie to…
Z:Ej, a ty lepiej patrz na swoją dziewczynę! Właśnie gdzie jest Hazza?
*Wszyscy kręcą głowami, aż wreszcie Lou pęka…*
Lou: Boże! Może mój chłopak został postrzelony i gdzieś się teraz beze mnie pałęta… O losie!
*Nagle, jak na zawołanie, wchodzi szaleniec z piłą… Ściąga maskę i ciuchy obryzgane krwią… Przecież ten szaleniec, który ich gonił przez cały wieczór to Harry! Na początku nie zauważa Mery i Zayna, którzy zaczeli szukać telefonu po kuchni*
H: Hah, ale się ubawiłem… Nie poznali mnie! Jak przede mną uciekali : ‘’A uważaj ten facet z piłą…” Serio Zayn piszczał jak mała… <nagle zauważa wściekły wzrok tego wymienionego przed chwilą> Oh, część Kolo… Jak tam sprawy?
Z: Kolo? Ty kolo lepiej uciekaj, bo <Zayn nie kończy zdania, bo wybuchasz głośnym śmiechem, a za tobą Lou (pewnie chce wybawić chłopaka), a po nim cała reszta, aż w końcu Zayn zaczyna się uśmiechać…
M: No weź Zayn… Przecież przed chwilą sam powiedziałeś, żebyś podziękował temu szaleńcowi z piłą…
H: No właśnie, Zayn… Poza tym powinieneś być mi wdzięczny! To w końcu ja załatwiłem tobie ten upojny pocałunek z dziewczyną, w której się kochasz od 3 lat!
*Ty jesteś w 7 niebie, bo czułaś to co on już od tak długiego czasu, ale Zayn w tej chwili miał wymalowany mord na twarzy i nic… nawet gdyby cała planeta zaczęłaby się śmiać, kompletnie nic… nie zmieniłoby stanu, w którym się znajdował – czystej złości… Harry to zauważył, więc się trochę skulił i zaczął tyłem iść do schodów… Aż nagle Zayn tupnął i Harry biegiem rzucił się, pokonując schody co 3 stopnie i przewracając się co parę kroków…*
M: Ale musisz przyznać, że miał…. Mhm dość ciekawy sposób wyswatania nas… A tak a probo tych trzech lat…
*Zayn nagle stał się potulny jak baranek, jakby cała złość z niego wykipiała… Teraz tylko chciał ukryć prawdę… Ale na swoje nieszczęście oblał się rumieńcem i zaśmiał się nerwowo*
Z: Też od tak dawna to czułam, ty mój Supermenie… < i całujesz go w policzek>.
*Zayn od razu się uśmiecha*
Z: Wiesz myślę, że twój telefon jest u mnie w pokoju na górze…
~~~~W pokoju Zayna~~~~
Stoisz na środku pokoju, naprzeciwko łóżka. Zayn otwiera szafkę, chwilę w niej grzebie po czym wyciąga z niej twoją komórkę… Uśmiechasz się na widok zguby. Zayn do ciebie podchodzi, staje znów bardzo blisko ciebie. Patrzysz mu teraz prosto w oczy, pomimo tego, że musisz trochę zadzierać głowę, bo jest taki wysoki. Już myślisz, że dzisiaj pocałujecie się po raz trzeci, ale on opiera swoją głowę o twoje czoło, tak jak wtedy na ścieżce w Hyde Parku… Ale tym razem nikt wam nie przeszkodzi….*
Z: Wiesz, jest już prawie 6 rano, może nie wracaj do domu… tylko zostań tutaj…
M: Nie sądzę, że to byłby dobry… <Nagle przerywa wam ktoś zza drzwi>
Liam: Ej, uważaj na swoje nogi Niall.
Lou: I co Harry słyszysz coś?
H: Nie, chyba przerwali… Ogólnie myślę, że ten patent z szklanką jest jakiś oklepany…
Niall: A mówiłem, że obok okna Zayna jest drzewo i że możemy się wdrapać, ale wy nie, bo co? Bo mój pomysł jest głupi!
Liam: Hi Guys! Myślę, że się skapnęli, że tu siedzimy…
Lou: No nie no Sherlocku!
Liam: Niall! Weź te nogi!
Niall: To moje nogi i będę z nimi robił co chcę!
Liam: Ach, tak?
Niall: Tak!
Harry: Ej, ludziska! Przeszkadzacie  tym dwóm zabłąkanym duszom, które w  końcu się odnalazły i…
Zayn: Możecie nas zostawić samych?
Harry (zza drzwi): No właśnie! Nie słyszeliście chłopaka? Do swoich pokoi, już dawno po dobranocce!
*Słychać rozchodzenie się do pokoi i zamykanie kilku par drzwi…*
M: Kocham ich, ale nareszcie mamy spokój…
Z: Jesteś pewna? To patrz… Harry bierz tą szklankę i do swojego pokoju!
*Cisza*
Z: Liczę do 3 i wychodzę na korytarz… A przecież sam wiesz, że trenuję kick-boxing…
H: No dobra, już idę… Ale Kolo skąd wiedziałeś, że tu jestem?
Z: YYY… Bo jesteś Hazzą? Znam cię… Marszem do…
H: …swojego pokoju, tak wiem mamo…
*Odgłos kroków i zamykanych drzwi*
M: Korekta… Teraz nareszcie jesteśmy sami… <oboje zaczynacie się śmiać, Zayn odgarnia ci włosy z twarzy>. Wiesz, właściwie to może zostanę na noc… Boję się, że mogą mi się śnić koszmary dzisiejszej nocy, a ty już w parku udowodniłeś, że w twoim towarzystwie mogę być spokojna o moje bezpieczeństwo…
*Zayn uśmiecha się tym swoim słynnym uśmiechem (tak, a żebyś wiedziała - laski mdleją)… I całujecie się jeszcze parę razy, przed snem… W nocy do niczego nie dochodzi, zasypiasz w koszuli Zayna, tak w tej w której chciał cię obronić przed Harrym… Przez całą noc Zayn nie wypuścił cię ze swych objęć…
Jakoś nikogo nie dziwiło, że rano wstałaś i w jego koszuli poszłaś wraz z Zaynem wszystkim zrobić jajecznicę… W końcu i tak większość znajomych miała was za parę od dosyć dawna… Od dzisiaj jesteście z Zaynem jedną z najlepszych par na tej planecie. Już na zawsze nikt was nie rozłączy… a szczególnie nie facet z piłą łąńcuchową;) I żyli długo, śpiewnie i szczęśliwie… KONIEC

niedziela, 13 stycznia 2013

"(...) Jestem dziwką (...)" (Imagine z Niallem)

Cześć mam na imię (T.I), mam 19 lat i jestem prostytutką. Nie za fajnie to brzmi... No tak, 19 latka powinna studiować, mieć cudownego chłopaka, masę przyjaciół, dobre stopnie itd. Ja jestem wyjątkiem. Nie ze swojej winy...

Kiedy się urodziłam, moja mama mnie nie chciała. Po urodzeniu podrzuciła mnie pod pierwszy lepszy dom. Wyrzuciła jak śmiecia.  Pozostawienie pod drzwiami domu Johnsonów było jak wyrok śmierci. Zostałam skazana na życie w patologicznej rodzinie alkoholików.  Moi nowi "rodzice" byli bezrobotnymi złodziejami. Kradli najczęściej i w sumie to chyba prawie zawsze jakieś nalewki żeby uśpić swój "alkoholiczny głód". Dla mnie i mojej starszej przyrodniej siostry Sophie nie było NIC. Byłyśmy wygłodzone, parę razy zdarzyło się że głód nakazywał nam kraść jedzenie ze sklepów spożywczych. Kiedy Sophie skończyła 13 lat zaczęła często znikać z domu, wracała z nowymi rzeczami lub dużymi sumami pieniędzy. Ja (wówczas 10 letnia dziewczynka) byłam ciekawa co jest źródłem bogactwa mojej siostry. Zawsze się jej pytałam skąd to wszystko ma, ona odpowiadała tylko " będziesz starsza to się dowiesz". 

Dziś mam 19 lat. Od ponad 6 lat oddaje się obcym mężczyznom za pieniądze, ciuchy lub inne rzeczy. 
CZY SIĘ TYM BRZYDZĘ?
No pewnie że tak. Miałam jedynie 13 lat kiedy straciłam dziewictwo i to z obleśnym, stary facetem. Wiem, że to złe. To nie jest tak że wychowałam się z myślą że to co robię jest dobre. Wiem że nie powinnam tego robić, ale nie mam wyjścia. 


Tego dnia poszłam do galerii w celu znalezienia sponsora...Nie musiałam długo szukać, jest wielu takich typów, którzy za pieniądze chętnie się zabawią z młodszymi dziewczynami.  Gość, z którym miałam dziś to zrobić był ohydny.... brzydziłam się go i to strasznie. Nie odmówiłam tylko dlatego, że zaoferował sporą sumkę pieniędzy, która by mi na długo wystarczyła i bym mogła sobie zrobić od tego świństwa przerwę.
Zeszliśmy więc na parking i poszliśmy do jego samochodu. Kiedy mnie dotykał swoimi łapskami czułam że za raz zwymiotuję. Nienawidziłam swojej prawdziwej matki za to co mi zrobiła. Nie mogła pod inne drzwi? Wszystko mogłoby być inne! Po stosunku, kiedy się ubrałam i zażądałam pieniędzy mężczyzna złapał mnie za szyję i wysyczał:
-O nie kochanie...teraz jesteś tylko moją własnością.
-Że co proszę? Dawaj kasę i spierdalaj!- krzyczałam wściekła, ale on zacisnął swoją dłoń na moim gardle.
-Jesteś teraz moja!!!!!!!!!!!!!!!- krzyknął, po czym spoliczkował mnie. Uderzenie było bardzo mocne, po policzkach zaczęły mi spływać łzy. Nie wiem co by się stało gdyby...no właśnie...
Nagle drzwi od strony mężczyzny otworzył młody chłopak i  z całej siły go uderzył w twarz, a potem kopnął w krocze. Szybko podbiegł do drzwi z mojej strony, otworzył je, złapał mnie za rękę i wyciągnął z samochodu. 
-SZYBKO! UCIEKAJMY!- krzyczał do mnie i zaczęliśmy biec. Facet po zadanych mu ciosach odpuścił sobie i nawet nas nie gonił. Kiedy weszliśmy już do galerii na parter powiedziałam:
-Dziękuję. Nie wiem co by było gdybyś się nie zjawił.
-Ech. Nie ma za co. Jestem Niall Horan.
-(T.I). I właściwie to nie mam nazwiska....- odparłam nieśmiało.
-Aha...więc T.I. czemu robisz takie okropne rzeczy?- zapytał, a ja się zatrzymałam, popatrzyłam na niego zszokowana i odpowiedziałam:
-Że co proszę? Skąd ty wiesz jakie ja robię rzeczy?
-No...emmm kiedy cię zobaczyłem z tym fagasem wiedziałem że coś nie tak.  I poszedłem za wami.- odparł przeczesując swoje blond włosy.
Nic nie odpowiedziałam. Byłam zawstydzona jego pytaniem.
-Więc?
-Więc to nie jest twoja sprawa! To tylko moje brudy, moje życie i będę je sobie organizować po swojemu.- powiedziałam wkurzona i już chciałam odejść, ale on złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie i pocałował.
Byłam zszokowana, ale to był jedyny pocałunek w moim życiu który sprawił mi tyle przyjemności. 2 sekundy przepełnione rozkoszą.
-Martwię się o ciebie. - powiedział cicho, patrząc na mnie smutno swoimi niebieskimi oczami.
-Nie potrzebnie.- odparłam udając obojętność.
-No chyba jednak potrzebnie...Może pójdziemy razem na kawę, ciasto? Ja stawiam!- powiedział łapiąc mnie za rękę i się słodko uśmiechając.  Miał aparat na zębach, ale jego uśmiech był tak niesamowicie pociągający że nie mogłam odmówić.
-No dobrze...
Szliśmy obok siebie a on mi ciągle zadawał jakieś krępujące mnie pytania........
-Od dawna to robisz?
-Możemy o tym nie rozmawiać?
-Ale czemu???
-Bo nie lubię tego tematu okej? Mam swoje problemy, ale nie chce nimi obarczać kogokolwiek innego.
-Ale jak mi powiesz będzie ci lżej... Pomogę ci.
-No dobra...ale to jak usiądziemy.
5 minut później siedzieliśmy w kawiarni jedząc szarlotkę i pijąc kawę, zaczęłam opowiadać o sobie Niallowi:
- A więc moja biologiczna mama nie chciała mnie, podrzuciła mnie pod pierwsze lepsze drzwi. W ten sposób trafiłam do patologicznej rodziny alkoholików.  Mam starszą, przyrodnią siostrę Sophie. Ona mnie wciągnęła w ten świat, to był i jest jedyny sposób żebym nie była głodna i miała się w co ubrać.  W tym domu życie jest wieczną walką! Nienawidzę tego! Brzydzę się sobą! Od 6 lat ciągle to robię! Nienawidzę swojego życia! Czasem mam ochotę po prostu ze sobą skończyć, wiesz?- płakałam mówiąc dalej. W pewnym momencie moje całe życie przeleciało mi przed oczami, mój pierwszy raz, WSZYSTKO. Zaczęłam bardziej płakać. Niall ciągle na mnie patrzył i miałam wrażenie że też ma łzy w oczach. Po chwili wstał, przytulił mnie i zaczął szeptać do ucha:
-Nie płacz. Proszę. To piekło się już skończyło. Nigdy tam nie wrócisz.
-Jak to? - zapytałam przecierając łzy. Niall uklęknął przede mną, złapał moją dłoń, pocałował ją i powiedział:
-Kocham Cię. Od kiedy Cię zobaczyłem wiedziałem że nie jest ci łatwo i że nie jesteś zwykłą dziewczyną. Od chwili kiedy Cię zobaczyłem po prostu poczułem, że jesteś tą jedyną. T.I. kocham cię.
- Na prawdę?- powiedziałam wzruszona.
-Gdybym nie kochał, nie poszedłbym za tobą, nie dopytywał się o to dlaczego to robisz. Olał bym cię. Nie zrobiłem tego i to powinien być dla ciebie wystarczający dowód.
Potem się znowu rozkleiłam, wtuliłam się w niego. Zaczęłam czuć że ktoś mnie kocha na tym świecie, zaczęłam czuć się potrzebna.

Potem Niall podwiózł mnie pod mój dom. Rodzice byli upici, Sophie nie było. Spakowałam swoje rzeczy, których i tak było nie wiele  zostawiłam tylko kartkę do siostry : "

Droga Sophie! Kończę z tym. Nie chcę być już dziwką, chcę zacząć normalne życie. Dzięki za to, że chodź trochę zwracałaś na mnie uwagę przez te lata. Nie martw się, jestem teraz w dużo lepszym miejscu niż wcześniej i z dużo lepszym człowiekiem- T.I"

i pojechałam z Niallem do jego mieszkania.
Zamknęłam ten rozdział w swoim życiu,
Wszystko zaczęłam od nowa.

Od tego dnia minęły 3 lata, a ja to pamiętam jakby było dziś.
Dziś jestem żoną Nialla Horana z One Direction, matką dwójki cudownych dzieci Julii i Oliviera, po za tym piszę teksty piosenek dla 1D . Moje życie nabrało sensu. Mam wspaniałych przyjaciół, dobrą pracę ( pracuję w szkole podstawowej w Londynie jako nauczycielka muzyki), cudownego męża i  urocze dzieci.
Nie wracam do przeszłości, bo po co ? Zajmuję się przyszłością. Mój ojciec umarł rok temu. Nie byłam na pogrzebie, nie utrzymuję również żadnego kontaktu z mamą lub Sophie.  Czasem widzę siostrę w centrum handlowym, nie zwracam jednak na nią uwagi. Często patrzy na mnie z pogardą, w głębi duszy wiem że zazdrości mi że zaczęłam żyć normalnie.
BĘDĘ BOGU DZIĘKOWAĆ ZA TO DO KOŃCA ŻYCIA.


_____________________________________________________
SOOOOŁ HELOŁ ♥
Jak wam się podoba nowy imagine? ; ) x
Ja jestem z niego całkiem zadowolona, chciałam żeby wyszedł trochę inaczej ale jest okej.
Next dodam jeśli będzie min. 5 komentarzy :D To tylko wasza opinia, a zachęca mnie do dalszej "pracy" i dodaje dużo motywacji, na prawdę <3
Pozdrawiam was ciepło : ) xx Macie już ferie? Ja dopiero od 28 stycznia : c I ogólnie jakie macie plany na ferie? Ja jadę do Hamburga na wymianę do jakiejś niemieckiej rodziny XD i na zimowisko <3
No to niektórym miłych ferii innym spokojnego czekania na te wolne dni <3
Po za tym duuuuuuużo miłości w nowym roku, dobrych ocen,  wspaniałych przyjaciół i spełnienia najskrytszych marzeń! ♥ ( Karolkę wzięło na składanie spóźnionych życzeń noworocznych :P)
Do zobaczenia!
BYE XX/ Caroline xx














środa, 9 stycznia 2013

Śmieszny imagine z Zerrie ; )

Imagine z perspektywy Perrie...
-Cześć kochanie.- powiedziałam kiedy zobaczyłam, że do sypialni wchodzi mój chłopak Zayn.
-Cześć Pezz.Słuchaj ostatnio dużo myślałem...- zaczął chłopak a ja się zdziwiłam, że on myślał o czymś.
-Ty myślałeś? O czym?
- O nas. O tym, że powinniśmy zrobić ten krok w naszym związku i wiesz...
-Uprawiać Seks?- zapytałam zaskoczona.
-No tak.- odpowiedział Mulat drapiąc się po głowie.
-Zayn, dla mnie to nie takie proste. Ja jeszcze nigdy tego nie robiłam i się boję.- odpowiedziałam patrząc prosto w te jego brązowe tęczówki.
-Perrie nie masz się czego obawiać będę delikatny. Na prawdę.
-Bad Boy będzie delikatny nie rozśmieszaj mnie.- powiedziałam śmiejąc się a on moje usta zamknąć namiętnym pocałunkiem. Przywarł swoim ciałem na moje, leżał na mnie. Cały czas mnie namiętnie całował. Po chwili zaczął zdejmować ze mnie moją lekką, zwiewną sukienkę. Nie zostałam mu obojętna i zaczęłam rozpinać koszulę.
10 minut później...
Byliśmy nadzy, Zayn leżał na mnie, ale jeszcze tego nie zrobiliśmy.
-Jesteś gotowa?- zapytał Zayn szeptem, a ja skinęłam głową, ponieważ przez to co się teraz działo nie mogłam mówić.
Zayn powoli zaczął we mnie wchodzić, kiedy nagle drzwi do naszej sypialni się otworzyły i wskoczył do pokoju Louis z Harrym.
-Cześć, nie przeszkadzamy wam?- zapytał Lou patrząc na nas.
-No wiesz jesteśmy troszeczkę zajęci.- odpowiedział Zayn.
-A czym?- zapytał Harry a ja walnęłam facepalma i powiedziałam:
- A nie widać. Chłopaki to mój pierwszy raz, dajcie mi go godnie przeżyć.
-Aaaa, to dlatego jesteście nadzy i Zayn leży na tobie....- powiedział Louis.
-No to my poczekamy na was na dole z resztą chłopaków, do zobaczenia. - odpowiedział Harry i wyszli. Po chwili jednak Lou wrócił i powiedział:
-Pezz, ale mam prośbę. Nie krzycz za głośno. Papatkli.
Przewróciłam teatralnie oczami i odparłam do Zayna:
-To nie zrobimy tego, ubieraj się schodzimy do nich na dół.
-No nieeeeee. Kocham ich, ale wszystko potrafią zepsuć.- odpowiedział Zayn i zrobił smutną minkę.
-trudno wstawaj.- dodałam i wstałam szybko z łóżka, założyłam tylko stanik, majtki i zarzuciłam szlafrok. Zayn się ubrał w dres potem zeszliśmy na dół.
-Cześć wszystkim.- powiedziałam chłopakom i się uśmiechnęłam.Niall tylko powiedział coś w stylu -Raz, dwa trzy i zaczęli śpiewać:
-Straciłaś cnotę. Bo co?
Bo sama tego chciałaś !
Straciłaś cnotę. I co?
I już nie będziesz miała.!
Straciłaś cnotę. Bo co?
Bo on nalegał wciąż.!!!!!
Ja się zaczęłam śmiać, a Zayn przewrócił oczami i powiedział:
-Chłopaki! To już nudne! Śpiewacie tak mojej każdej dziewczynie! A my akurat nie zrobiliśmy tego...
- Kurde a chcieliśmy już zapodać nowy kawałek...- powiedział ze smutkiem Liam.
-Jaki?- zapytał ironicznie Zayn.
-JUŻ MI NIOSĄ SUKNIE Z WELONEM!!!!!!!!!! Gości tłum coś fałszywie odśpiewa !!!- zaczął śpiewać Liam, a Harry go klepnął w ramię i stanowczo powiedział:
-Stary! Pomyliłeś tekst to nie było tak! To tak leciało... Już mi niosą suknię z welonem
Już Cyganie czekają z muzyką
Koń do taktu zamiata ogonem
"Mendellsohnem" stukają kopyta.
-Chłopaki przestańcie!!! Przecież, nie bierzemy ślubu!- krzyknęłam przez śmiech i w tej chwili stało się coś dziwnego. Zayn przede mną uklęknął z kieszeni dresów, wyciągnął małe czarne pudełeczko otworzył je i pokazując śliczny pierścionek i powiedział:
-Perrie...kocham cię i chcę być z tobą już na zawsze. Wyjdziesz za mnie?
-Oczywiście!!!- krzyknęłam szczęśliwa i rzuciłam się na mojego chłopaka i namiętnie go pocałowałam.



To mój pierwszy śmieszny imagine...nie wiem czy wyszedł xD Ale jakby ktoś nie wiedział to te dwie piosenki pojawiły się w imaginie xD-http://www.youtube.com/watch?v=qCq5oD8rVBo 
http://www.youtube.com/watch?v=JQkhJSFgpjs . Przy nich "bawiłam" się z przyjaciółmi w wakacje...hahahaha no jestem pokręcona, ale cóż gdyby na świecie byli sami normalni ludzie byłoby nudno./ Caroline ♥ 








HEJ :)

Hejka, mam na imię Karolina i będę tutaj wypisywać moje niespełnione marzenia pod postacią imaginów :3


Mam jedynie 13 lat (:C), jestem z okolic Warszwy i chodzę do 1 gimbazjum : ) x
Należę do : Directioners, Lovatics, Quenies (fanki starego rockowego zespołu Queen ) i Sheerenators ♥
Nie chcę się wam rozpisywać na temat mojej szalonej osoby (XD) więc poprostu za raz dodam śmieszny imagine z Zerrie <3 
MUCH LOVE- CAROLINE ♥ (@Caroline__Horan)
MAM NAPISANEGO IMAGINA Z NIALLEM I LOUISEM KTÓREGO WOLICIE ? ;D

AHA I DOJDZIE DO NAS NOWA AUTORKA IMAGINÓW *.* + SZUKAM REDAKTORKI DO NEWSÓW 

WYMAGANIA :

-CHARYZMA
-NEWSY DODAWANE CODZIENNIE ;3

ZGŁOSZENIA WYSYŁAĆ NA  : ola.wawrzynska@wp.pl

BTW . I JAK PO TELEDYSKU DO KISS YOU ? *O*

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Imagin Liam ;*

Sądze że , wygrał Liam i ten imagin jest jedno częściowy , potem będzie z Louis'em a później ... to już sami zdecydujcie ;D


Tylko ona trzymała cię przy życiu srebna lśniąca , strasznie ostra ,  ona dawała ci tyle przyjemności co nie dawał nikt .Lubiłaś się okaleczać a największe ukojenie dawała ci krew spływająca po rękach .....

 Mieszkałaś sama w Londynie w szarej dzielnicy miałaś tylko jedną przyjaciółke , chłopaki się za tobą nie oglądali bo jak mówili z biedakiem umawiać się nie będą . Twoi rodzice zgnineli w wypadku samochodowym gdy miałaś zaledwie 5 lat , później wyprowadziłaś się do ciotki w Londynie lecz zmarła ona niecały rok temu . Byłaś pracownicą w małym sklepie z odzieżą , nie miałaś za wiele pieniędzy , lecz byłaś bardzo silna .

Tego dnia twoja przyjaciółka zaprosiła cię na urodziny swojego chłopaka , który był tylko rozpieszczonym dzieciakiem .
-[t.i] no weź przymież tą sukiene - nalegała pryjaciółka w sklepie , gdzie miałaś  kupić kreacje na dzisiejszy wieczór .
- nie przymieże jej patrz jaki ma dekold - upierałaś się
- no weź ! zrób to dla mnie ...
- no okej , przymieże 
Wyglądałaś nieziemsko chodz się tak nie czułaś.

Wybiła godzina 19:30 zaraz miała podjechać pod dom twoja taxsówka . Zrobiłaś jeszcze kilka poprawek i byłaś gotowa podbić parkiet (lol)

Na imprezie bawiłaś się świetnie , kiedy nagle podeszli do ciebie koledzy Michała - chłopaka twojej przyjaciółki :

-hej mała , jak się  bawisz ?
-Dobrze a co - odpowiedziałaś udając że cię to nie rusza
-A może chcesz się zabawić w sypialni ?
Z płaczem wbiegłaś do toalety  
-Kurwa gdzie on to ma ?! - myślałaś przeszukując szafki w łazience , pragnęłaś tylko jednego , aby się zranić i poczuć ten kojący ból 
Znalazłaś , chwile jej się przyglądałaś , widziałaś jej blask , uśmiechnęłaś się sama do siebie .
Robiłaś to z przyjemnością każda kreska dawała ci ukojenie a krew szczęscie.

W pewnej chwili do łazienki wszedł przystojny wysoki chłopak 
-Przepraszam , pomyliłem łazienk.... -nie kończąc zdani podbiegł do ciebie 
-Dziewczyno co ty do cholery robisz ?! - Krzyczał  
-A co cię to w ogóle obchodzi , ty masz swoje problemy i ja mam swoje więc spieprzaj ! - krzyczałaś , dusząc się już łzami ..
-Chodzmy stąd - powiedział chłopak łapiąc cię za nadgarstek , czułaś jak trzęsą mu się ręce 
-NIE ! nigdzie się stąd  nie wybieram
-Zaprowadze cię chociaż do domu - mówił już spokojnym głosem
-Ja nie mam domu !
-Skoro nie masz domu to idziemy do mnie - niezdązyłaś nic powiedział bo chłopak wziął cię na ręce i szybkim krokiem zaniósł cię do wyjścia 
Gdy już weszliście do jego domu nie mogłaś oderwać oczu od tego pięknego domu
-To co chcesz się napić ? - zapytał z uśmiechem na ustach
-Po proszę tylko szklankę wody.
-A tak w ogóle to przedstawisz się ?
-{T.I}
-ładnie tylko trochę nie tutejsze ? ja mam na imię Liam;)
-Wiem bo jestem polką .i w tym właśnie  momencie opowiedziałaś mu smutną historię twojego życia.

Rano gdy się obudziłaś zobaczyłaś że śpisz na ciepłym łóżku twojego ów poznanego wczoraj chłopaka.
-Śniadanie ! - usłyszałaś jak woła cię z dołu 
Gdy już zeszłaś  zobaczyłaś pięknie udekorowany stół różnymi przysmakami.
Po śniadaniu , Liam zaproponował ci film , zgodziłaś się 
-Poczekaj zaraz do ciebie przyjdę tylko się od świeże - powiedziałaś
Właśnie chciałaś wyjść z łazienki kiedy ją zauważyłaś , lśniąca , ostra i odbijała się od blasku słońca byłaś od tego uzależniona i teraz też dałaś się skusić pokusie , już chciałaś po nią sięgnąć kiedy do łazienki wpadł Liam.

-Nie mów mi żę chcesz to znowu zrobić 
-A jeśli tak to co , to moje życie , jestem od tego uzależniona , nie rozumiesz ?!
-Jestem tu po to żeby ci pomóc , może to nie odpowiednia pora ani też moment ale ja stałem się uzależniony od ciebie , wiem że to dziwnie zabrzmi ale zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia i chce ci dawać ukojenie , oraz sie tobą zajmować..
-Oh Liam ja,,,
-Wyszłem na totalnego idiote - załamał się 
-Liam , ja czuję to samo , kocham cię 
-Naprwaę ? ; 3
-Tak 
I w tym magicznym momencie zatopił on swoje usta w twoich , i wtedy zapomniałaś już o zmartwieniach , smutkach i o 'żyletce' która cię zabija , Wreszcie poczułaś że odnalazłaś prawdziwe szczęście <3

Wiem że wyszedł taki sobie , ale następny będzie lepszy  i przepraszam za błędy ;/ PROSZE TEŻ O KOMENTARZ ! :D                                                                    Olka xoxo


niedziela, 6 stycznia 2013

MAM  DO WAS PYTANIE :D JAKI CHCIELIBYŚCIE NASTĘPNY IMAGIN ?

1. Z LIAM'EM

2.  2-CZĘŚCIOWY Z LOUIS'EM

NAPISZCIE W KOMENTARZACH!

MAM NIEZŁY POMYSŁ NA IMAGIN *.*
               
                                                                                       OLKA XX

środa, 2 stycznia 2013

Szczeniackie zachowanie - Harry (+18)

Z napisaniem tego imagina trochę się ociągałam. Teraz w dodatku jestem lekko przeziębiona i nie jestem w zbyt dobrym nastroju, co odbiło się na tym, co macie poniżej. Ogółem uważam, że to jeden z moich najgorszych imaginów, w sumie to nawet nie wiem, dlaczego go tutaj dodałam... Koleżanka (nie mogę jej niestety oznaczyć, gdyż nie ma tt, ani bloga) prosiła o coś w takim stylu (chodzi tu głównie o wątek +18), więc wyszło jak wyszło.  Obiecuję, że następny będzie lepszy. :)



Przez dobre pare lat spotykałaś się z Ryanem. Chodziliście dopiero do liceum, więc nie traktowaliście tego związku zbyt na poważnie. Nie mogłabyś wyobrazić sobie, że miałabyś z nim mieszkać, czy ożenić się i w jego towarzystwie spędzić resztę życia. Mimo to i tak ze sobą byliście nie rozmawiając ani razuo przyszłości. Widocznie mieliście na ten temat takie same zdanie. 
Każdy dzień spędzałaś z nim i  jego młodszym od ciebie o rok przyjacielem - Harrym. Wiedziałaś, że owy chłopak jest w tobie do szaleństwa zakochany. A zauważywszy to, specjalnie robiłaś mu na złość. Może i było to dość szczeniackie zachowanie, ale o dziwo podobało ci się to.
Celowo w jego towarzystwie, przytulałaś i całowałaś Ryana, co powoli zaczynało sprawiać, iż loczek zaczął zakochiwać się w tobie jeszcze bardziej i jednocześnie nienawidzić Ryana. To zaś prowadziło do utworzenia typowego, błędnego koła.
Harry zawsze miał to czego chciał, a gdy pierwszą rzeczą mu niedozwoloną okazałaś się być ty, robił wszystko by cię zdobyć - jak widać nie skutecznie.
Po kilku latach nadszedł koniec liceum. Rozstałaś się z Ryanem, gdyż oboje uznaliście, że nie łączy was nic na tyle silnego, by prowadzić związek na odległość, jako że zamierzałaś wyjechać na studia do Chicago, on za to wyjechał do Europy.
Z Harrym też już nie rozmawiałaś. W sumie to wstydziłaś się swojego zachowania i uważałaś, że to tylko tanie gierki dzieciaków z liceum...
- {T.I} żyjesz?! - Megan wyrwała cię z zamyśleń. 
- Tak, tak, przepraszam. Co mówiłaś?
Właśnie byłaś na trzecim roku studiów dziennikarskich. Siedziałaś z przyjaciółką w twoim gustownym, choć niewielkim mieszkanku,które liczyło sobie zaledwie dwa pokoje, przedsionek, łazienkę i kuchnie. Mimo to i tak je uwielbiałaś.
- Pytałam co robisz w święta.- wyjaśniła przyjaciółka, z którą studiowałaś.
Wzruszyłaś ramionami.
- Nie wiem. Wypożyczę kilka filmów, czy coś...
- W święta?! - zdziwiła się.
-  Błagam cię... naprawdę mam spędzić święta w tej chorej rodzinie, w której przez cały rok się kłócą, a potem nagle udają, że wszystko jest w porządku? Nie dzięki.
- Właściwie... - zaczęła - to chciałam się ciebie spytać, czy nie przyszłabyś na kolację do mnie? Hazza znowu musiał wyjechać, a ja jakoś nie chcę spędzić tych świąt w samotności.
- Jesteś pewna?
- Jasne! Święta spędza się z najbliższymi, a skoro nasze rodziny to banda nic nie wartych kretynów,  to jesteś mi najbliższa.
Uśmiechnęłaś się delikatnie na słowa przyjaciółki.
Cieszyłaś się, że masz taką osobę jak ona. Nie była koleżanką, których kiedyś miałaś wiele... ale co ci było po nich, skoro nigdy nie było ich,gdy ich potrzebowałaś? Megan była kim więcej niż przyjaciółką... była dla ciebie jak siostra.
Po kilku dniach nadszedł czas wigilii. 
Przybyłaś do jej domu w same południe chcąc pomóc jej w przygotowaniach. Nie było tego za wiele. W końcu miałyście być tylko we dwie, ale i tak dodatkowa para rąk do pomocy zawsze jest potrzebna. 
Dziewczyna wpuściła cię do swojego dość przestronnego domu, w którym to mieszkała razem ze swoim narzeczonym. Stół  był już nakryty. Świece na nim ustawione, nastrojowo będą oświetlały cztery nakrycia. 
Zaraz...cztery? - zatrzymałaś się na chwilę, dla pewności licząc na palcach.
Byłyście we dwie. Tradycja nakazuje zostawić jedno puste miejsce, ale mimo to i tak zostało jeszcze jedno...
- Megg, spodziewasz się jeszcze kogoś? - spytałaś uprzejmie.
- Ach tak, jakąś godzinę temu Harry dzwonił, że jednak będzie na święta. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?
- Ależ oczywiście, że nie! To znaczy... może to ja powinnam pójść? No wiesz... spędziłabyś z nim trochę czasu.
- Nie żartuj. Zostajesz i kropka - powiedziała stanowczo, choć i tak jej twarz rozświetlał promienisty uśmiech. - Im więcej tym weselej.
I tak zakończyła się wasza dyskusja. Podzieliłyście się obowiązkami. Jako że nie byłaś dobrą kucharką Megan zajęła się potrawami. Ty zaś zabrałaś się za dekorowanie domu, a gdy skończyłaś - za ubieranie choinki.
Była dość wysoka, więc wygrzebałaś gdzieś drabinę i zaczęłaś robić to co do ciebie należało.
Po jakiejś godzinie zadzwonił dzwonek do drzwi. Megg otworzyła je. 
- Cześć, wybacz, że tak późno, ciągłe korki, burze śnieżne... przepraszam.
Zaraz, zaraz. Znałaś skądś ten głos! Zmrużyłaś lekko oczy zastanawiając się tylko skąd. A w momencie gdy sobie już to uświadomiłaś, zaczęłaś tracić równowagę.
Pewnie spadłabyś z tej drabiny prosto na pięknie udekorowany stół, gdyby nie czyjeś silne dłonie, które poczułaś na swojej talli.
- Uważaj, mało brakowało a byś spadła - usłyszałaś.
Gdy poczułaś się już bardziej stabilnie szybko zeskoczyłaś z drabiny i odwróciłaś się przodem do narzeczonego Megan.
Przez tobą stał on... Harry. Nie dość, że był ukochanym Megan, to jeszcze w przeszłości spędziliście w swoim towarzystwie dobre parę lat. 
Przyjaciółka mówiła ci jego imię, ale nigdy nie pomyślałaś, że mogłoby chodzić właśnie o niego. W końcu... czy na świecie jest tylko jeden Harry? 
- Mój boże,  Harry! 
- No cześć...
- Zaraz, to wy się znacie?
Całej tej sytuacji przyglądała się Meg.
- Znam go z twoich opowiadań, w końcu często o nim mówiłaś - skłamałaś, a ku twojemu zdziwieniu ona ci uwierzyła.
Nie mogłaś dać wiary, że to on. Ten gówniarz ze szkoły średniej zmienił się... - musiałaś to przyznać - w cholernie seksownego mężczyznę.
Przygryzłaś lekko wargę przyglądając się mu. Jego siostra wyszła już do kuchni, więc mogliście przystać udawać.
- Minęły już ponad 3 lata, Hazza... - szepnęłaś lustrując go wzrokiem.
- Wiem, dużo może się zmienić, prawda? - odparł sztywno, omijając cię, jakby widok ciebie właśnie tu i właśnie teraz nie robił na nim najmniejszego wrażenia. 
Dalsza część przygotowań była już zacznie... normalniejsza. Dokończyłaś ozdabianie choinki i razem z Megan wnieśliście wszystkie dania.
Podczas kolacji atmosfera była wspaniała. O wiele bardziej żywa i serdeczna, niż wtedy, gdy spędzałaś ją z rodziną.
Siedziałaś naprzeciw Harrego. Jego wzrok jakby specjalnie i z wielkim przymusem nie zatrzymywał się na tobie dłużej niż na sekundę. 
Zaśmiałaś się w duchu widząc jak ten mały Hazza ze szkoły próbuje teraz udać, że ani wcale go nie obchodził. Słaby z niego aktor - powiedziałaś do siebie w myślach.
Nie wiedzieć czemu, ani jakie będziesz mieć z tego korzyści zachciało ci się nim teraz bawić. Dokładnie tak jak to było kiedyś. Może i nie było to zbyt dojrzałe, ale każdy w końcu wróci do swoich korzeni, jak to się mówi. 
Trzymając założoną nogę na nogę jedną z nich lekko uniosłaś pod stołem tak, że w ten sposób natrafiła na wewnętrzną stronę uda Harrego .
Chłopak lekko zesztywniał gdy poczuł twój dotyk, przez materiał jeansów, a w momencie w którym wasze spojrzenia się spotkały posłałaś mu zadziorny uśmiech. Mimo wszystko, byliście na tyle dyskretni, że Megan nie zauważyła nic a nic dziwnego, głównie dlatego, że stół przyozdobiony był w długi biały obrus, który skutecznie zasłaniał wszystkie twoje gesty.

Po skończonej kolacji pomogłaś przyjaciółce pozmywać naczynia. W telewizji wyraźnie oznajmili by nie wychodzić z domów, co dla Megan było idealnym powodem by zatrzymać cię u niej na noc.
Jakiś czas temu wybiła północ. Odczuwając już lekkie zmęczenie udałaś się do łazienki, gdzie wzięłaś długą, relaksującą kąpiel. 
Zarzuciłaś na siebie jedynie szary aksamitny szlafrok sięgający ci do podudzia i wyszłaś z łazienki.
Szłaś właśnie do swojej sypialni. Było dość ciemno, gdyż w kuchni, przez którą właśnie przechodziłaś zapalona była jedynie mała lampka, z tego też powodu, niechcący natrafiłaś na Harrego, który właśnie stał w progu.
- Wystraszyłeś mnie! - mruknęłaś dość cicho, byle tylko nie obudzić Megan. - Nie masz co robić w środku nocy?
- Mógłbym zapytać cię o to samo.
Chłopak zachowywał kamienną twarz, może nawet byś się na to nabrała, gdyby nie zdradziły go jego oczy. Początkowo tańczyły w nich iskierki, ale gdy Styles uświadomił sobie, że stoisz przed nim jedynie w samym szlafroku, zapłonęły żywym ogniem.
W tym momencie postawiłaś sobie określony cel. Nie myślałaś o tym, że to narzeczony twojej przyjaciółki. Widocznie byłaś zraniona wystarczająco wiele razy, by uodpornić się na takie rzeczy.
Zmierzyłaś go wzrokiem.
Harry nie miał na sobie koszuli. Jedynie czarne jeansy. Na ten widok uśmiechnęłaś się niby sama do siebie.  
- Rany... Jakim cudem, nie zauważyłam wcześniej, że jesteś taki seksowny? - zamruczałaś idąc w jego kierunku, zatrzymałaś się dopiero, gdy wasze ciała dzieliły nieliczne centymetry.
- {T.I}, przestań - zdawał się być nieugięty. Zacisnał dłonie w pięści.
Wiedziałaś, że prędzej czy później ulegnie.  
- Daj spokój Harry... jesteśmy ty sami. Megan śpi. Oboje wiemy, że chciałeś tego już od wielu lat. Kochałeś się we mnie od liceum... - twoje usta znajdowały się w pobliżu jego ucha. Dopiero gdy je nimi musnęłaś chłopak postąpił instynktownie.
Harry szybko złapał cię za pośladki i usadowił na stole tuż obok. Jego usta zatopiły się w twoich dopiero co zapoznając się z ich smakiem.
Nie spodziewałaś się, że będzie aż tak... męski. Było to dla ciebie zaskoczeniem, ale za to jak najbardziej pozytywnym. Sądziłaś, że będzie bardziej przypominał ci on niewinnego, grzecznego i nieśmiałego chłopca. A tu proszę, silny i zdecydowany mężczyzna jeździł właśnie dłońmi po całym twoim ciele doprowadzając się tym samym do szaleństwa.
Z zachłannością odpowiadałaś na każdy jego pocałunek. Nogami oplotłaś go w pasie i tym samym przyciągnęłaś do siebie.
- W tym domu są jeszcze 3 wolne sypialnie, a my sterczymy w jadalni? - szepnęłaś muskając ustami pomalowanymi czerwono-krwistą szminką zagłębienie w jego szyi. 
Chłopak lekko zniecierpliwiony wziął cię na ręce i zaniósł do najbliższej sypialni, z dala oczywiście od tej w której spała Megan.
Rzucił cię na łóżko, zamykając przy tym za sobą drzwi.
Leżałaś tak, przypominając niewiniątko, a on uśmiechnął się łobuzersko. Zrzucił z siebie buty oraz spodnie, zostając w samych bokserkach i już po chwili był tuż nad tobą.
Jego dłonie wędrowały pod cienki materiał szlafroku i już moment po tym odwiązywały jego sznurek, by ten następnie płynnie zsunął się z twojego ciała.  Pociągnęłaś lekko za gumkę u jego bokserek i lekko się uśmiechnęłaś. Jednak Harry wolał byś trochę poczekała i była lekko zniecierpliwiona. W końcu on czekał na ciebie parę lat.
 Twoje ręce błądziły po jego umięsnionym torsie, zachwycając się jego idealnością. Styles pochylił się nad tobą wpijając się nieprzerywanie w twoje miękkie usta.
Wasze ciała się stykały. Tworzyliście jedność.
Już po chwili zjechał wargami niżej, pieszcząc twoje twarde już sutki.
Jęknęłaś cicho i plotłaś palce w jego loczki. Uwielbiałaś je. Uważałaś, że dodają mu chłopięcego uroku ale i niezwykłą seksowność. Jego dłonie, jak i usta pieściły dosłownie każdy skrawek twojego ciała. 
Harry chciał byś zrobiła się nieco bardziej wilgotna, więc wsunął w twoje wnętrze dwa palce i zaczął nimi rytmicznie poruszać. Jak widać, to poskutkowało. Twoje biodra tańczyły, a ty co chwilę lubieżnie pojękiwałaś czym doprowadzałaś chłopaka do szału.
Nie chcąc już dłużej cię niecierpliwić, nim się zorientowałaś opuścił swoje bokserki i wszedł w ciebie, wykonując od razu intensywne pchnięcia.
Na początku robił to dosyć wolno, lecz po chwili jego ruchy nabrały na tempie.
Przez cały ten czas przyglądał się tobie, kiedy to jęczałaś i krzyczałaś jego imię. Ten widok go upajał. - Krzycz {T.I}, krzycz! - rozkazał ci, szepcząc do ucha.
Robiłaś jak ci kazał, jednak nie mogliście być zbyt głośno. Żadne z was nie chciało by Megan się obudziła i weszła do pokoju. 
Megan... dopiero pierwszy raz o niej pomyślałaś od chwili, gdy zaczęłaś romansować z jej narzeczonym. Jednak myśl o niej wyleciała z twojej głowy równie szybko co tam trafiła. Po chwili oboje z Harrym doszliście w tym samym momencie. 
Chłopak wyszedł z ciebie i skończył na twoim brzuchu, po czym to opadł obok ciebie i objął cię ramieniem.
I tak też oboje zasneliście.
Nie wiedziałaś co będzie jutro, dopiero teraz zdałaś sobie sprawę z tego co zrobiłaś, a wyrzuty sumienia, zaczynały zżerać się od środka.
To nie było fair w żadnym stopniu. Megan i on mieli własne plany na przyszłość, których ty nigdy nie miałaś. Tak czy inaczej musiałaś.... musiałaś pokazać Harremu, że zawsze to ty będziesz rządzić, choć najbardziej na tym wszystkim ucierpiała Megan, która przecież nie powinna mieć z tym nic wspólnego. Nie zrobiła nic złego. 
W twojej głowie siedziała pewna myśl, która była chyba jedyną, możliwą do zrealizowania na tą chwilę...

Harry przeciągnął się lekko gdy promienie słoneczne wpadały do sypialni. Odwrócił się w stronę, po której spałaś i pochylił się lekko chcąc złożyć pocałunek na twym policzku. Jednak tak się nie stało. Zamiast tego wylądował twarzą prosto na miękkiej poduszce. 
Loczek zerwał się na równe nogi i rozejrzał po pokoju. Nie było cie.
Wyszedł z pokoju. To samo. Zajrzał do sypialni, w której spała Megan, lecz szybko się wycofał. Chciałabyś wiedzieć co dzieje się w jego głowie... w końcu był winny tak samo jak ty. Chciałaś się go zapytać, ale nie miałaś już nawet okazji jak. 
Bez żadnego słowa zostawiłaś studia i wyjechałaś do rodziny.  Nie wiedziałaś już co działo się u Megan i może nawet nie chciałaś za bardzo tego wiedzieć. Nie zasługiwałaś na taką przyjaciółkę. Wiedziałaś, że należą się jej jakieś wyjaśnienia, ale nie mogłaś nawet na nią spojrzeć po tym wszystkim. Swoją rodzinę uznawałaś za jedno wielkie kłamstwo, ale uświadomiłaś sobie, że ty również byłaś  taka... dlatego do niej wróciłaś.

wtorek, 1 stycznia 2013

Imagin Niall

Imagin taki na szybko ;p skomentujcie ! a i jak po sylwestrze ? :D


Niall jest twoim najlepszym przyjacielem. Kochasz go ale on kocha się w Jane. Poznał ją na ostatniej imprezie. Dzisiaj przychodzi do was na obiad. Mieszkacie wszyscy razem. Siedzisz z Lo
 uisem i Harrym kiedy Niall biega po domu zdenerwowany i mega szczęśliwy. Wolałabyś żeby to z twojego powodu był taki szczęśliwy. Ty rozstałaś się z Mattem w dzień tamtej imprezy. I nie byłaś wgl załamana wręcz szczęśliwa.
Niall: (TWOJE IMIĘ) Chodź tu na chwilę !! - Krzyczy z góry.
Ty: Idę.
Przyszłaś do jego sypialni.
Niall: Błagam pomóż mi. W co ja mam się ubrać.
Ty: Ubierz tą czarną koszule swoje czarne rurki.
Niall: Ok. - Niall zaczął rozpinać swoją koszule zrobiło Ci się trochę niezręcznie.
Niall: Haha przecież nie raz mnie tak widziałaś.
Ty: No wiem *zarumieniłaś się i uśmiechnęliście się do siebie*
Niall: I jak??
Ty: ww w wow. *w końcu z siebie wydusiłaś*
Niall: Uff. Mam nadzieję że jej się też spodoba.
Ty: Ale musisz te 3 guziki zapiąć.
Niall: No właśnie nie mogę są za małe.
Podeszłaś do Nialla. Zaczęłaś zapinać jego koszule. Miałaś spuszczony wzrok. On patrzył na Ciebie. Czułaś jak nogi robią ci się z galaretki. Kiedy je zapięłaś panowała taka cisza. Patrzyliście sobie w oczy oboje o tym myśleliście. Delikatnie odsunęłaś swoje dłonie od jego koszuli.
Niall: Dziękuje.
Ty: Nie ma za co. - Szybko wyszłaś z jego pokoju. To jak on patrzył na Ciebie sprawiało że prawie umierałaś z miłości. Siedziałaś u siebie w pokoju. Nagle zadzwonił dzwonek to ona. Nie chciałaś schodzić i się witać. Płakałaś bo go kochasz nad życie zawsze tak było a on spędza teraz chwilę z Jane. Wczoraj Tom zaprosił Cie na kolacje ale się nie zgodziłaś. Dzwonisz teraz do niego.
Tom: O hej.
Ty: Kolacja dalej aktualna??
Tom: Jak najbardziej.
Ty: Do zobaczenia za godzinę.
Skoro Niall się z kimś umówił ja nie będę gorsza. (Ubrałaś się w tą sukienkę 
http://p.alejka.pl/i2/p_new/25/17/sukienka-marina-ii-satynowa-kreacja-wieczorowa_0_b.jpg 
. i te buty http://i2.pinger.pl/pgr104/34e5e3a9001c4c8d4f2be068/czarne%252Bszpilki%252B%25E2%2599%25A5.jpg ) Rozpuściłaś swoje pofalowane włosy. Pomalowałaś lekko czerwoną szminką usta. Nie za mocno ale idealnie. Wyglądałaś pięknie. Pewnym krokiem zeszłaś na dół. Niall przestał jeść i patrzał na Ciebie z nie dowierzaniem. Podeszłaś do Jane i się z nią przywitałaś.
Niall: Gdzie ty idziesz?
Ty: Do Toma.
Niall: ŻE CO ?! *rzucił swoimi sztućcami*
Jane: Niall !!
Ty: Umówiłam się z nim. Będę za trzy dwie godziny. Pa.
Wyszłaś z domu. Nie byłaś szczęśliwa. Nie pojechałaś do Toma usiadłaś na schodach przed domem. Nie było zimno. Za godzinę drzwi się otworzyły.
Niall: Czemu ty tutaj siedzisz??
Wstałaś spojrzałaś na nich i poszłaś do swojej sypialni.
Za chwilę wszedł Niall. Leżałaś na łóżku usiadł koło Ciebie.
Niall: Wiem czemu nie poszłaś.
Ty: Bo?
Niall: Bo mnie kochasz.
Ty: Pff hahaha dobry żart. *wstałaś i chciałaś iść do łazienki Niall złapał twoją dłoń i przyciągnął Cie do siebie.
Niall: Kochasz *szepnął i przybliżył się do Ciebie i pocałował namiętnie.* Patrzyłaś mu w oczy i byłaś w szoku.
Niall: Kocham Cię (twoje imię) Zawsze tak było. Nie chce nikogo innego. Siedząc z nią tam. Miałem tysiące myśli. Jeszcze to jak wyglądasz wow. Nawet rano jak schodzisz do kuchni zaspana i rozmazana wyglądasz najśliczniej na świecie. - Uśmiechnęłaś się do niego i pocałowałaś go. 

niedziela, 30 grudnia 2012

Jutro Sylwester . Matko jak ten czas leci *>* nie zdążyłam jeszcze napisać imagina , ale dodam go dopiero w 2013 roku ;) i będzie najprawdopodobniej z Niall'em .

Życzę wam żeby ten rok był lepszy od poprzedniego i żebyście wreszcie spotkali swoich idoli ;D 


A gdzie spędzacie sylwestra ? ;D 

                                                                See you soon , Olka xx



https://dl.dropbox.com/u/67422351/imagen_png_one_direction_con_texto_by_cata_belieber-d4lv5h6.cur

piątek, 28 grudnia 2012

Imagin Zayn :D

To w nagrodę że tak długo mn nie było ! ;* Komentujcie ! 

 Spojrzałaś na płatki śniegu rozpływające się na szybie auta. Właśnie jechałaś na "narty" z One Direction. Znałaś chłopców od dawna i byliście przyjaciółmi, więc nie zdziwiła cię propozycja wspólnego spędzenia zimowych ferii. 
- O, to tutaj! - wyrwał cię z rozmyślań głos Zayna. Spojrzałaś na niego z boku, teraz gdy prowadził auto był skupiony i poważny, ale jego oczy śmiały się, ten widok zawsze powodował na twojej twarzy uśmiech, więc i tym razem uśmiechnęłaś się, po czym przeniosłaś wzrok z Mulata na domek przed wami. To tutaj miałaś spędzić cały tydzień z chłopcami, Eleanor i dziewczyną Nialla (buhaha i tutaj chodzi o mnie;D). Zapowiadało się dość fajny wyjazd. 
Następnego dnia Niall ze swoją drugą połówką, Lou ze swoją dziewczyną oraz Harry i Liam poszli na stok, by pozjeżdżać na nartach/snowboardzie. Ty niestety nie jeździłaś na żadnym z tych dwóch, bo wolałaś górskie spacery... Gdy Zayn to usłyszał, stwierdził, że zostanie z tobą. Zdziwiło cię to trochę, ale w końcu byliście przyjaciółmi. No właśnie tylko i wyłącznie nimi, co ciążyło ci niesamowicie, bo nigdy nie myślałaś o Maliku, jak o zwykłym przyjacielu i nikim więcej.
Było o koło godziny 11, kiedy siedziałaś na podłodze w swoim pokoju. Bazgrałaś coś w swoim pamiętniku, trzymając go na kolanie. Nigdy nie rozstawałaś się z tym notesem, bo tylko w nim mogłaś podzielić się swoimi marzeniami, przeczuciami i obawami. Nagle usłyszałaś kroki na korytarzu, a chwilę potem ktoś usiadł za tobą. Spojrzałaś przez ramię, zamykając pamiętnik na kłódkę. 
- Wiesz... Niedaleko jest miasteczko, a bez sensu jest czekać tutaj, aż oni wrócą. - powiedział Zayn, a ty jeszcze uważniej zaczęłaś wodzić wzrokiem od jego ciemnych oczu do włosów z pasemkami, przez mocno zarysowaną szczękę. Bałaś się kiedyś, że chłopak przyłapię cię na tak uważnym penetrowaniu jego osoby, ale jak już doskonale wiedziałaś - Zayn był ślepy, a przynajmniej udawał takiego, więc się nie krępowałaś. 
- Może pójdziemy na spacer? - zaproponował jaśniej, a ty się uśmiechnęłaś delikatnie. 
- Z wielką chęcią. - powiedziałaś, a Zayn uśmiechnął się szeroko, pokazując zęby, opuściłaś wzrok, również uśmiechając się. Przygryzłaś wargę i wstałaś, a potem podeszłaś do szafy.
Chłopak nadal siedział na ziemi, opierając się na rękach. 
- Hmm... Będziesz tak tutaj siedział? Bo chciałam się przebrać... - powiedziałaś, spoglądając na niego, a on przestał wodzić wzrokiem za twoją dłonią, która przesuwała wieszaki w szafie i spojrzał ci w oczy.
- Hmmm... Dość kusząca propozycja, ale poczekam na dole... Może za 20 minut będziesz gotowa? - spytał się, a ty nie wytrzymałaś jego spojrzenia i znów skierowałaś wzrok na ubrania.
- Jasne, że będę... - odpowiedziałaś pewna siebie, a chłopak chwilę po zlustrowaniu cię wzrokiem, wstał i wyszedł z pokoju. Ubrałaś się w zestaw (tylko bez torebki, bo po co ona na spacer), który sądziłaś, że nie zdradzał zbytnio tego, co działo się teraz w twoim umyśle. A mianowicie tego, że miałaś tą cichą nadzieję, że wydarzy się coś na co tak długo czekałaś. Zszedłaś, a właściwie zbiegłaś na dół. Zayn już tam czekał ubrany w płaszcz, chwilę potem wyszliście i podążyliście w dół do, tak jak zapowiedział chłopak, do miasteczka. Dużo rozmawialiście po drodze, tak jak zwykle... Po obu stronach dróżki ciągnęły się wysokie zaspy śnieżne. 
 Miasteczko było przepiękne! Takie typowo górskie, a świąteczne ozdoby dodawały mu uroku. Najpierw udaliście się trochę pozwiedzać, coś zjeść i w skrócie obeszliście całe miasto! Śmiechu było przy tym co nie miara, a na koniec chłopak zabrał cię do budki, gdzie robi się zdjęcia. Przy przedostatnim z fleszy pocałowałaś go w policzek. 
- Ooo.. Za co to? - spytał, gdy jego twarz dzieliły tylko centymetry od twojej.
- Za wspaniały dzień, Malik! - zaśmiałaś się nerwowo, po czym wyszliście z budki i podziwialiście zdjęcia. Na dwóch pierwszych macie głupie miny, na trzecim całujesz go w policzek, a ten jest zaskoczony... Natomiast ostatnie uchwyciło was, gdy spojrzeliście sobie w oczy z niepewnością, ale pewną nadzieją w spojrzeniach.
- Jest idealne... - powiedział Zayn, nachylając się przez twoje ramię i spoglądając na zdjęcie. 
- Tak... To fakt! - odpowiedziałaś, równie spokojnym głosem, co on. 
- Późno już... Nasi współlokatorzy zaraz wrócą, pora wracać - powiedział Zayn, wzruszając ramionami. Było w tym geście coś komicznego i smutnego zarazem...
Udaliście się w drogę powrotną. Czułaś jego ramię przy swoim ramieniu, kiedy tak szliście, rozmawiając o wszystkim i o niczym. 
- Sądzisz, że który z członków One Direction jest najprzystojniejszy? - zapytał raz Zayn, podnosząc jedną brew i spoglądając na ciebie.
- Ach... No wiesz... - zaczęłaś poważnie - Myślę, że najbardziej przystojny jest Harry z tymi jego loczkami! - zaśmiałaś się. 
- No wiesz! - wybuchnął chłopak z uśmiechem na twarzy i popchnął cię w zaspę śniegu, sięgającą ci do pasa. Zayn obrócił cię tak, że upadłaś na niego. Chłopak leżał na ziemi, a ty na nim. Czułaś bijące od niego ciepło, a twoje serce zabiło szybciej, kiedy zauważyłaś, jak mała przestrzeń dzieli wasze twarze, usta... Zayn strzepnął ci śnieg z czapki i przejechał palcem po twojej szczęce. Nachyliłaś się i zamknęłaś oczy... Chciałaś tego i to bardzo...
Jednak za nim doszło do spełnienia waszych marzeń, wstaliście gwałtownie po tym, jak za wami po dróżce przeszła para szepczącym staruszek. Nic nie mogło odtworzyć tej atmosfery sprzed chwili. Szliście kilka minut w milczeniu, aż w pewnym momencie, Mulat chwycił twoją dłoń, a wasze palce się złączyły... Spojrzałaś na niego z ukosa i się uśmiechnęłaś, odwracając wzrok zauważyłaś, jak chłopak odwzajemnia najpierw spojrzenie, a potem uśmiech. Resztę drogi pokonaliście, trzymając się za ręce i rozmawiając o rzeczach, które nie miały żadnego związku z waszą dwójką. 
Gdy doszliście do domku, odkryliście, że jest tak późno, że wszyscy zdążyli wrócić, a niektórzy już poszli zaszyć się w swoich pokojach. Zayn pomógł zdjąć ci płaszcz i sam się rozebrał.
- Może gorącej czekolady? - zapytał rozcierając zmarznięte dłonie.
- Z chęcią... - pokiwałaś głową - Trochę zmarzliśmy. - zaśmiałaś się. Uśmiechnięty Zayn poszedł do kuchni, a ty weszłaś do salonu i usiadłaś przed kominkiem, w którym się paliło. Plecami oparłaś się o brzeg kanapy i wyciągnęłaś dłonie do ognia, by się rozgrzać. Malik przyszedł do ciebie i wręczył ci kubek z gorącą czekoladą i sam zaczął siorbać ze swojego kubeczka. Siedzieliście spoglądając na ogień, a wasze twarze oświetlała jego poświata. Gdy wypiliście czekoladę, już ciepło zdążyło się rozejść po waszych ciałach. Spojrzałaś na Zayna, a ten uśmiechnął się szeroko. 
- Masz tutaj jeszcze trochę... - powiedział, po czym kciukiem delikatnie dotknął twojej górnej wargi i wytarł czekoladę. Twój wzrok wodził za jego palcem, gdy spojrzałaś mu w oczy, chłopak objął twój policzek. Serce zabiło ci mocniej, kiedy poczułaś jak przybliża się do ciebie... Nie mogłaś wytrzymać, więc sama przyciągnęłaś go do siebie i wasze usta połączył pocałunek. Był delikatny, ale tak upragniony. Tak długo czekałaś, aż twoje wargi poczują nacisk jego rozgrzanych warg na sobie. Jego skóra pachniała cynamonem, gdyż najprawdopodobniej musiał go dodawać do ciepłej czekolady, którą smakowały jeszcze jego usta. Delektowałaś się tą chwilą, aż usłyszeliście wyraźne chrząknięcie za sobą... Obróciliście się i spojrzeliście za kanapę. Wasi wszyscy przyjaciele spoglądali na was...
- Hmm.. Nie jest wam za gorąco? - zapytał z lekkim roześmianiem Louis.
- Weź im nie przeszkadzaj... - trzepnęła Lou w głowę roześmiana El. 
- No cóż, mamy chyba kolejną parę... - dodał swoje trzy grosze Niall, a jego dziewczyna objęła go i mrugnęła do ciebie okiem.
- No właśnie... - mruknął Liam.
- No właśnie - skomentował Harry, który potem podszedł do Liama i chwycił go za ramię. - Wiesz, co to oznacza?
- Zostaliśmy sami... No i? - odpowiedział pytany, marszcząc brwi i spoglądając na swojego rozmówcę.
- Tak! No właśnie! - powiedział uniesionym głosem Harry, po czym już skwitował - Pamiętaj, jako mój chłopak, że lubię demoralizować ludzi... A i aniołku pamiętaj, że najbardziej pod słońcem, nienawidzę majonezu!
Cała wasza paczka wybuchnęła śmiechem, a ciebie i twojego "tylko przyjaciela" połączyło od teraz coś oficjalnego...