piątek, 15 lutego 2013

Imagin Louis/Harry /TY +18

Jest mi bardzo przykro że na tyle wejść a w imaginie niema nawet 10 komentarzy , inne autorki wiedzą że nawet jeden komentarz sprawia że autorka ma większą chęć do pisania i + uśmiech na twarzy więc teraz postanowiłam na serio : jeśli pod tym komentarzem nie zobacze nawet 10 komentarzy usuwam bloga , dla was to chwila a dla mn po prostu większa chęć do pisania .
_________________________________________________________________________________

Młoda, piękna, rozpoznawana. Jesteś jedną z najbardziej rozpoznawalnych modelek na świecie, a na dodatek twój chłopak, Louis Tomlinson, jest jednym z 5 wokalistów popularnego zespołu One Direction.
Lou przyjeżdża dzisiaj z półrocznej trasy, a ty akurat masz sesję zdjęciową więc ustaliliście, że przyjedzie po ciebie do twojego własnego mini studia u ciebie w domu. 
Sesja jest dość skąpa i wyzywająca, w końcu do katalogu z bielizną. Wypinasz się, przygryzasz wargę, przybierasz seksowne pozy. Na szczęście fotografuje cię jakiś homoseksualista, więc masz pewność, że się nie napala na twoje obnażone ciało. Usłyszałaś jak ktoś krzyczy twoje imię i do ciebie podbiega.
- [t.i.]! *krzyczy Louis*
- Cześć kochany. *pocałowałaś go i pokazałaś gdzie ma na ciebie czekać po skończonej sesji*
*u Louisa i Harryego*
- Mam ochotę.
- Na co?
- Jak to na co, na seks. Ale nie taki zwykły seks.
- Co masz na myśli?
- Chcę go jakoś urozmaicić. [t.i.] zawsze dominuje i mnie dopieszcza podczas stosunku., chcę to zmienić. I nawet wiem co zrobimy.
- No okay, al- czekaj, czekaj co ty masz na myśli mówiąc, że wiesz, że co zrobimy? 
- Harry, zawsze mi mówiłeś, że [t.i.] cię pociąga, a teraz masz szansę to wykorzystać.
- Ty chcesz uprawiać ze mną seks?
- Ta- Co?! Nie! Z [t.i.]!
- Więc nie mam pojęcia o co ci chodzi, miałem nadzieję na trójkącik.
- No właśnie o to mi chodzi, ale to ona będzie uprawiać z nami seks, a nie my se sobą...
- Okk, ale jak masz zamiar się do tego zabrać?
- [t.i.] pewnie wejdzie tu w swojej skąpej bieliźnie. Ja...
I tak zaczęli omawiać swój plan dopadnięcia ciebie.
*u ciebie*
Skończyłaś sesję w ostatniej, najbardziej skąpej, czarnej, lekko prześwitującej bieliźnie i szczęśliwa pobiegłaś do pokoju 'pobawić się' z Lou.
- Loui? Jesteś tu? *powiedziałaś stojąc na środku pokoju* Kochanie! Musisz zaspokoić mnie oraz moje potrzeby! *krzyknęłaś błagającym głosem*
- To może pobawimy się troszeczkę inaczej? *uniosłaś brew do góry nie wiedząc o co mu chodzi*
- O co ci cho- *nie dokończyłaś, ktoś od tyłu mocno ścisnął twoje piersi przez stanik*
Jęknęłaś. Poczułaś usta 'napastnika' na twojej szyi. Wszędzie poznasz ten specyficzny, lecz pociągająco piękny zapach perfum Harryego. Skakał językiem po twojej szyi coraz to bardziej cię podniecając. Ściągnął z ciebie stanik i powrócił do pieszczenia twoich skarbów, tym razem swoim dokuczliwym językiem. Louis podszedł i zaczął zadziornie do ciebie mówić, przy okazji lekko cię bijąc. Robił to tak, że jego czynności sprawiały ci jedynie przyjemności, a nie ból.
- Teraz jesteś nasza, słyszysz? Od teraz należysz jedynie do nas! Będziesz robić to co ci każemy! Teraz to my dopieszczamy ciebie, a później się odwdzięczysz. *pokiwałaś jedynie na podniecające słowa swojego chłopaka*
Podszedł do ciebie, przeniósł na stół i przewiązał oczy opaską, chciał byś oddała się całkowicie przyjemności, bez wglądu na to co będą ci robić. Szczerze to się lekko przeraziłaś, no bo co może wpaść do głowy dwójce napalonych idiotów?
Kazali byś do końca położyła się na stole. Poczułaś jak czyjeś ręce głaszczą wewnętrzną stronę twoich ud. Otworzyłaś usta i zaczęłaś głęboko oddychać. Zdjęli eksponujące twoją pupę stringi i koronkowy biustonosz. Jeden zajął się twoimi piersiami, a drugi wwiercił się językiem w twoją pochwę. Krzyknęłaś.
- Jeszcze raz krzykniesz, wydasz z siebie jaki kolwiek dźwięk, zostaniesz surowo ukarana. Harry, wiesz co robić.
Harry przyśpieszył. Twoją głowę rozsadzają jęki od środka, chcesz je wydobyć, ale wiesz, że jeszcze nie jesteś gotowa, nie chcesz przyspieszać zabawy. Strasznie się wiercisz, ruszasz biodrami w górę i w dół pomagając Harryemu. Louis widząc jak się męczysz zaczął podgryzać twoje sutki, chciał cię wykończyć psychicznie. Chciał żebyś się wreszcie poddała. Louis dał znak Harryemu, na co ten się tylko uśmiechnął i gwałtownie wepchnął w ciebie 2 palce. Robił to tak szybko i twardo. Nie wytrzymałaś, krzyknęłaś. Przestali.
- Co Louis powiedział? Że masz siedzieć cicho!
Nie miałaś przez dłuższy czas pojęcia coś się dzieje co chłopcy robią. W pewnym momencie postawili cię obok siebie na podłodze. Harry posadził cię sobie na biodrach i w ciebie wszedł. Louis zrobił to samo lecz od tyłu.
Darłaś się. Opadałaś i unosiłaś się. Sprawiali ci tak dużo przyjemności. Pierwszy raz uczestniczyłaś w czymś tak ekscytującym i podniecającym. Nigdy nie wierzyłaś, że dzielenia się seksem z dwoma mężczyznami może być przyjemne, a co dopiero właściwe. Ale skoro Louisowi to nie przeszkadza? Skończyliście dochodząc wszyscy razem. Opadłaś zmęczona na ciało Harryego, przypomniałaś sobie o czym mówili. Zeszłaś z nich, uklękłaś przed nimi i zaczęłaś robić im dobrze, każdemu po kolei, jak jednemu językiem, to drugiemu dłonią. Doszli spuszczając się na ciebie. Harry się ubrał, podziękował i już chciał wychodzić kiedy Lou do niego krzyknął.
- Może kiedyś to powtórzymy?
Harry pokazał chyry uśmieszek i wyszedł, a ty zasnęłaś wtulona w ciepły tors Tomlinsona. 
------------------------------------------------------------------------------------
Oh god. Nie umiem pisać trójkącików xD

wtorek, 12 lutego 2013

WOW ! :D

NA BLOGU JUŻ JEST 100 TYS WEJŚĆ *O* OGROMNE DZIEKI ŻE JESTEŚCIE ZE MNĄ I CZYTACIE MOJE IMAGINY !!! KOCHAM WAS ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

A TAK NA MARGINESIE TO W NIEDZIELE MIAŁAM 17 URODZINY :D WIĘC DZISIAJ POSTANOWIŁAM DODAĆ PARE FAKTÓW O MNIE I MOICH PARE ZDJ >.< TYLKO SIĘ NIE ŚMIAĆ ! XD


#1 . Zjem wszystko oprócz brukselki
#2 W marcu minie rok odkąd jestem Directioner ♥
#3 Kiedyś wrzuciłam przez "przypadek" kolegi Iphon'a do ubikacji
#4 mam  1 psa  rasa : york biewer 
#5 Moim pierwszym słowem był ogórek xd
#6 Mam o rok starszego brata
#7 Jestem uzależniona Od Twittera : ---- >   MÓJ TT
#8 W marcu jade na koncert Biebsa :D
#9 Gdy byłam mała zostałam mocno zaatakowana przez agresywnego kota xd
#10 W tym roku planuje iść do x factora w Angli { trzymać kciuki xD }

I TU PARE MOICH ZDJ >.< :



 A I JAK CHCECIE NOWY IMAGIN :D TO PAMIĘTAJCIE ŻE PRZY TYM IMAGINIE MUSZE ZOBACZYĆ 10 KOMENTARZY ! :]  KLIK

sobota, 9 lutego 2013

Imagine z Niallem : D


-Rose Stewart.- powiedziała starsza pani w okularach. Była niska, miała zielone duże oczy, siwe spięte w koka włosy. Ubrana była...cóż, tak jak przystało na kobietę w jej wieku, skromnie ale elegancko. Po usłyszeniu swojego imienia i nazwiska wstałam z krzesła mówiąc "obecna", po czym z powrotem zajęłam swoje miejsce. Oczywiście ludzie z klasy śledzili każdy mój ruch bacznie i się przyglądając, krępowało mnie to. Należałam do osób nieśmiałych, nieodnajdujących się łatwo w nowym towarzystwie, więc rok zapowiadał się dla mnie na prawdę ciężko. Po chwili do klasy wbiegł, średniego wzrostu blondyn, miał duże niebieskie oczy a na jego twarzy malowało się zakłopotanie.
-Dzień Dobry Pani Profesor, ja przepraszam ale wczoraj mieliśmy koncert do późna i zaspałem.- powiedział bezradnie się uśmiechając. Hah liczył biedaczek na to, że kobieta machnie ręką i każe mu usiąść, w sumie tak zrobiła, prosząc przy okazji żeby więcej się nie spóźniał. Chłopak usiadł obok mnie, rozpoznałam go. Jakbym mogła nie rozpoznać? Niall Horan, tak to on. Mój idol. Moja miłość do której się nigdy nie przyznałam.
-Cześć jestem Niall.- powiedział uśmiechając się do mnie.
-Eee yy a, jestem yy no e Rose.- odparłam nie patrząc na niego. Czemu zawsze musiałam na wstępie się jąkać i nigdy nie pokazywałam tego jaka jestem na prawdę?
-Panie Horan! To, że się pan spóźnił nie oznacza że może pan teraz gadać!- krzyknęła Pani Profesor, a on zamilkł. Lekcja biologii minęła szybko, bardzo szybko. Przy wychodzeniu z klasy, Niall podszedł do mnie i ponownie zaczął mówić.
-Jesteś z Anglii?
-Nie. Urodziłam się w Australii.- odparłam już trochę pewniej.
-O tam jest tak pięknie.
-Oj tak.
-Słuchaj Rose...podasz mi swój numer telefonu?- zapytał, a ja odpowiedziałam:
-Jasne, tak, jeśli chcesz...- po czym wyjęłam małą karteczkę z plecaka i zapisałam swój numer, potem podałam Irlandczykowi. O 16 byłam w domu, przyszłam w dobrym humorze. Cieszyłam się że mam nowego kolegę, niestety czułam do niego coś więcej, a na pierwszy rzut oka widać że on do mnie nic. Przy wejściu do domu, usłyszałam krzyk ojca, płacz mamy i huk tłuczonego szkła.
-MAM PIENIĄDZE WYJĄĆ TAK POPROSTU Z KIESZENI?! TAK?!- darł się ojciec, a w moich oczach pojawiły się łzy. Znowu się pokłócili o pieniądze.
-Tato, przestań. Uspokój się.- powiedziałam wchodząc do kuchni.
-A TY SMARKULO MILCZ!
-Ale...
-NIE MA ALE!- krzyknął i uderzył mnie prosto w twarz.
-Nienawidzę cię.- szepnęłam i wyszłam pośpiesznym krokiem z domu. Moje rude włosy rozwiewał wrześniowy wiatr, łzy lecące po mojej twarzy budziły zdziwienie ludzi dookoła, ale czemu? Płacz to nie dozwolona rzecz w Wielkiej Brytanii czy jak/? Doszłam do małego parku, gdzie ludzie przychodzili z dziećmi karmić kaczki, posiedzieć pogadać...Usiadłam na trawie tuż przed jeziorkiem, schowałam twarz w dłonie i dalej płakałam. Nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Podniosłam wzrok i ujrzałam Nialla, który kucnął przede mną.
-Rose? Czemu płaczesz? Co się stało?- pytał przerażony.
-Bo mam do dupy życie. To nie sielanka tak jak u ciebie. Bo mam dość. Nie radzę sobie z niczym!Jestem beznadziejna. - krzyczałam przez łzy.
- Nie mów tak! Co się stało?
-Ojciec znowu zrobił  w domu awanturę o kasę. Znowu mnie uderzył. Boję się go.
-Ej, cii. Nie płacz.- powiedział blondas patrząc na mnie.
-Jak mam nie płakać? Nie mam nikogo. Nikt mnie nie chce, nie kocha, nie potrzebuje.
-Nie mów tak. Ja ciebie kocham i to najbardziej na świecie. Jesteś moim życiem, powodem do bycia, światłem które oświetla mój świat, moją pasją, moim całym szczęściem, moim powietrzem, WSZYSTKIM. Kocham Cię. Bez ciebie ja bym nie istniał, byłbym nikim. I tak naprawdę, zawsze wiedziałem że jesteśmy sobie przeznaczeni, wiedziałem że cię kiedyś poznam ale nie mogłem cię znaleźć. Szukałem po wszystkich kontynentach, wielu krajach a TY byłaś tak blisko mnie...- powiedział Niall i nadal patrzył na mnie. Jego oczy tym razem nie były pełne lęku, ale uczucia, nadziei, radości. Nic nie mówiłam. A on kontynuował:
-Chcę żebyś była szczęśliwa, chcę ci dać szczęście.
-Ty jesteś moim szczęściem. -odparłam, uśmiechnęłam się a potem nasze usta się złączyły w idealną całość ♥

Rok później, Rose i Niall dalej są parą, baaaardzo się kochają, ojciec zniknął z życia dziewczyny i jej matki, w szkole ma masę przyjaciół którzy ją cenią za to jaka jest, ale przede wszystkim ma coś co jej pomoże przeskoczyć najwyższą przeszkodę...
MIŁOŚĆ ♥

____________________________________________

Szaleje i dodaje wam 3 imagine dzisiaj :  ) No muszę się jakoś zrekompensować xd - Caroline ♥

Imagine z Liamem : 3


-Liam wstawaj, dziś twój wielki dzień.- powiedziała moja mama, a ja przecierając oczy usiadłem na swoim łóżku. Popatrzyłem na zegarek wiszący na ścianie. Dochodziła 5 rano. Przeciągnąłem się i wstałem. Strasznie się denerwowałem. Dziś był dzień mojego drugiego castingu do X Factora. Kiedy pierwszy raz tam byłem, odpadłem wcześnie, potem uznałem że słusznie. Nie byłem dobrze przygotowany do takiej presji. Minęły dwa lata, mam 16 lat więc teraz jest odpowiednia pora na to, żeby znowu spróbować swoich sił. Stresowałem się tylko dlatego, że bałem się reakcji jurorów kiedy mnie zobaczą. Wybrałem zwykłe dżinsy i białą koszulkę. Potem poszedłem wziąć prysznic i się przebrać. 10 minut później siedziałem już ogarnięty razem z rodzicami jedząc śniadanie. Oczywiście pytali o samopoczucie i te różne sprawy, a ja odpowiadałem im tak żeby się dodatkowo nie zamartwiali. Wiedzieli jakie dla mnie to ważne, jak dla mnie ważna jest muzyka. Ok. 6:30 wyjechaliśmy, a punkt 8:00 byliśmy na miejscu. Szybko wyszedłem z samochodu i pobiegłem do wejścia. Stanąłem w kolejce po numerek, która w sumie nie była aż taka najdłuższa. Gdy podszedłem po numerek zauważyłem, że rozdaje je ta sama dziewczyna co dwa lata temu.
-Dzień Dobry.- powiedziałem nieśmiało, nie byłem pewien czy mnie pamięta. Zakolegowaliśmy się trochę, ale ona spotyka tyle ludzi w każdej edycji, że miała prawo zapomnieć o mnie.
-O Liam! Cześć, bierzesz udział w tym roku?- odpowiedziała Jess, bo tak miała na imię dziewczyna.
-Tak.
-Proszę to twój numer, życzę ci powodzenia. Trzymam kciuki.- powiedziała Jess a ja wszedłem do środka budynku.

*Występ*
-Dzień Dobry.- powiedziałem wchodząc na scenę. Publika zaczęła bardzo głośno bić brawa, widocznie mnie pamiętali.
-Czyżby Liam Payne?- zapytał Simon.
-Tak. Jestem gotowy na kolejną próbę.- powiedziałem pewnie, a Cheryl się uśmiechnęła do Louisa.
-Co zaśpiewasz?- zapytał Louis.
-Cry Me a River.- odparłem.
-Proszę.- odpowiedział Simon, a kiedy włączyli podkład zacząłem śpiewać. Ludzie po pierwszym dźwięku zaczęli bić gromkie brawa, to dodało mi otuchy. Przestałem się stresować, a przyglądałem się jurorom. Cheryl ciągle się uśmiechała, Simon myślał ale jego kąciki powoli szły w górę, a Louis jak zwykle miał ten sam wyraz twarzy. Po skończeniu piosenki jurorzy wypowiedzieli się na mój temat:
Cheryl: Liam kiedy cię tylko zobaczyłam wiedziałam, że twój występ będzie świetny. Już nie jesteś małym chłopaczkiem tylko porządnym facetem, który potrafi walczyć o to co kocha. Dziękuję za to, że po dwóch latach znowu mogłam cię posłuchać.
Simon- Masz świetny wokal, zaskoczyłeś mnie pozytywnie. Jesteś bardzo utalentowanym chłopakiem, a my ten talent musimy wypromować.
Louis- Ja odkąd pierwszy raz przyszedłeś do X Factora wiedziałem że będziesz walczyć. Poćwiczyłeś, wydoroślałeś i jesteś materiałem na wspaniałego wokalistę.
-Simon- W skrócie- PRZECHODZISZ DALEJ!!!!

__________________________________________________________

Minęło już kilka tygodni odkąd poszedłem na casting. Moje życie się zmieniło bezpowrotnie, ale już nie jestem solistą....
Pewnego dnia, kiedy jurorzy nie chcąc stracić mnie i innej czwórki chłopaków złączyli nas w zespół. Naszym mentorem został Simon. 
Dzięki temu poznałem Harrego, Louisa, Zayna i Nialla- najbardziej pokręconych kolesi na całym świecie. Naszym zadaniem było wymyślenie nazwy, co nie było takie łatwe jak na początku myślałem...Każdy z nas miał inny pomysł, nasza burza mózgów doprowadziła nawet do kłótni, ale ogarnęliśmy się i na spokojnie zaczęliśmy rozważać każdy pomysł. Doszliśmy do tego, że najlepszą nazwą jest ta którą wymyślił Harry- ONE DIRECTION. Nie wybraliśmy jej bez powodu. Chodziło o przesłanie...pięciu chłopaków z pięciu różnych światów, którzy mają jeden wspólny kierunek, jedną wspólną pasję, jedno takie same marzenie. Początki naszych wspólnych występów były ciężkie i chodź na scenie udawaliśmy przyjaciół, nie dogadywaliśmy się za dobrze. Najbardziej polubiłem Nialla- farbowanego blondyna z ogromnym poczuciem humoru, ogromnym żołądkiem i baaardzo szybką przemianą materii. Tylko z nim się przyjaźniłem. Kolejne tygodnie jednak nas jednoczyły, zaczęliśmy stawać się jednym sercem, jednak ciągle byliśmy jak planety...Niby razem ale oddzielnie. Chodzi mi o to, że planety są od siebie bardzo oddalone ale trzyma je przy sobie grawitacja. Tak było z nami. Nie do końca zawsze się rozumieliśmy. W końcu jednak udało nam się! STALIŚMY SIĘ PRAWDZIWYM ZESPOŁEM!!! Każdy nasz występ był inny, w każdy pokazywaliśmy swoje emocje. No i jeszcze jedno. Poznałem najcudowniejszą dziewczynę na świecie- Danielle. Od razu mi się spodobała, ale bałem się zagadać, była tancerką w programie, ale niestety dużo starszą. Chłopcy ciągle dodawali mi otuchy i namawiali do zagadania do dziewczyny. Pewnego dnia się odważyłem.
-Cześć jestem Liam.- powiedziałem podchodząc do niej po występie.
-Hej, no to kurde czuję się zaszczycona. Chłopak za którym szaleją miliony, zagadał do mnie. Jestem Danielle.- odpowiedziała i się uśmiechnęła.
-Gdzie tam miliony. Chciałbym cię zapytać, czy nie miałabyś ochoty spotkać się ze mną...- zapytałem niepewnie.
-Coś w stylu randki?
-Tak.
-Nie.
-Nie?
-Liam jesteś fantastycznym chłopakiem, ale zdecydowanie za młodym. Wybacz, muszę już iść.- powiedziała Danielle i odeszła. Dostałem kosza, od dziewczyny która mi się na serio podobała. Podczas kolejnego występu śpiewaliśmy "You are so beautiful". Kiedy skończyliśmy powiedziałem do mikrofonu:
- Tą piosenkę chcę zadedykować Danielle Peazer, która jest dla mnie najpiękniejszą dziewczyną na świecie.
Po wypowiedzeniu tego jednego zdania dziewczyny wśród publiki zaczęły piszczeć. Kiedy nas ocenili i zeszliśmy ze sceny stała tam ona...
-To było takie słodkie.- powiedziała Dan i mnie przytuliła, po czym dodała:- Dam ci szansę. Widzę że zależy ci na mnie, to na serio miłe. Jutro wyskoczymy na obiad gdzieś?
-No pewnie, gdzie tylko będziesz chciała.- odpowiedziałem i się szeroko uśmiechnąłem. Byłem mega szczęśliwy.
Kilka tygodni później był finał programu. Staraliśmy się ze wszystkich sił, mieliśmy bardzo utalentowanych przeciwników, ale Simon w nas wierzył. Staliśmy obok Mata i Rebecki na scenie czekając na werdykt, na to kto zajął 3 miejsce.
-ONE DIRECTION.- powiedział prowadzący, a my przytuliliśmy się mocno w piątkę. Potem każdy przytulił Rebeckę i uścisnął dłoń Matowi. Osobiście liczyłem na wygraną, było i smutno bo sądziłem, że to koniec One Direction, jednak Simon miał inny plan.
-Szanowni Państwo. Ci chłopcy są niesamowici i ich przygoda ze sławą się nie kończy. Liam, Harry, Niall, Zayn, Louis...jutro wchodzicie do studia.- powiedział nasz mentor a my zaczęliśmy skakać na scenie jak jacyś dzicy. Uściskom nie było końca...
Dziś, 1D gra ze sobą już dwa lata. Jesteśmy jak bracia, kochamy się i wspieramy na każdym kroku. Wspierają mnie rodzice, cała rodzina i przede wszystkim mój największy skarb- Danielle.
Nie wyobrażam sobie, kim bym był bez tych ludzi, bez One Direction. To mój cały świat, moje całe szczęście ♥

____________________________________________________

Od razu daję wam mój drugi imagine :) Średnio mi się podoba, ale weź napisz coś przez ferie, które CAŁE przeżyłeś wśród idiotów na obozie xd No, ale nie mnie jest tu oceniać, ale wam więc czekam na opinię : 3
Całuski / Caroline ♥





Imagine z Louisem

Imagin z Lou ( imiona są wymyślone, ale łatwiej mi się pisze jak już są one xd :))

Znowu nie odpisał. Zajebiście. Dzwonię kolejny raz, nie odbiera. Załamałam się, zadzwoniłam do swojej przyjaciółki-Julie.
-Hej.- powiedziałam, próbując zatrzymać lecące już z moich oczu łzy. 
-Cześć Ivy, co jest?
-On mnie już nie kocha.- rozpłakałam się.
-Ej, nie mów, tak! Mają pewnie dużo pracy i wogóle. - pocieszała mnie przyjaciółka.
-Ale od ciebie Zayn zawsze odbiera! A On ani razu nie odpisał, ani nie oddzwonił. Co ja mam zrobić?
-Ivy...po pierwsze uspokój się. Louis jest zapracowany, ciągle musiał dogrywać jakieś solówki itd. Po drugie...Zayn ostatnio też nie odbiera...
-Ale napisał ci że mają teraz masę roboty i nie ma czasu, a Lou NIC!- mówiłam ciągle płacząc do słuchawki.
-Mała nie płacz. Jak bym była w domu od razu bym do ciebie przyszła, ale jestem tysiące kilometrów stąd - nie mam jak. Nie płacz i się nie denerwuj, zobaczysz że się z tobą skontaktuje. Muszę kończyć wołają mnie już na sesję. Pa kocham Cię.
I tak to jest jak ma się przyjaciółkę modelkę, ona się teraz bawi w Hiszpanii a ja cierpię w głupim Londynie. Szepnęłam tylko cisze " pa" i się rozłączyłam. Nie wiedziałam co robić. Zadzwonić znowu do Louisa i czekać na cud? Nie. Tego już miałam dość. Wstałam z fotela na którym obecnie siedziałam i poszłam do siebie do pokoju. Nie należał on do największych, ale był przytulny. Koło łóżka, stała szafka nocna, na której znajdowało się moje i Louisa zdjęcie.
-Byliśmy tacy szczęśliwi, a ty to wszystko popsułeś!- wykrzyknęłam przez łzy. Wzięłam fotografie do ręki. Była czarno biała, staliśmy tacy przytuleni do siebie i uśmiechnięci. Zdjęcie, przed zniszczeniem, chroniła szklana szybka. Popatrzyłam jeszcze raz i bez zastanowienia rzuciłam zdjęcie na ziemię. Szkło się roztrzaskało na małe kawałki. Ukucnęłam na ziemi. "Ivy, czy on jest wart tego, żebyś wróciła do tego nałogu???", sama siebie zapytałam w myślach, ale za nim odpowiedziałam sobie na to pytanie, sięgnęłam po mały kawałek szkła, przyłożyłam go do skóry i zaczęłam wycinać sobie na nadgarstku dwie litery- L i I, objęłam je w niekształtne serce. Krew leciała po całej mojej ręce, cholernie bolało, ale mogłam uśpić swój ból po straceniu Louisa. Po chwili chusteczką higieniczną wytarłam lejącą się krew, litery oczywiście zostały. To on mnie nauczył, że samo okaleczanie się nie jest dobrym rozwiązaniem problemów, to on nauczył mnie żyć codziennie uśmiechając się, kiedy go widziałam nie potrzebowałam żyletki. A teraz? Wracam do tego. Zawsze tak robiłam kiedy ktoś mnie ranił, tylko jak byłam z Lou czułam się bezpieczna i nie musiałam tego robić. Wstałam, podeszłam do szafy z której wyjęłam czarną skórzaną mini, obcisłą czarną bluzkę i szpile. Zmyłam, rozmazany makijaż, przetarłam twarz, rozkudłacone włosy rozczesałam i lekko podkręciłam oraz zrobiłam sobie nowy makijaż. Po przebraniu się w naszykowane ciuchy wyszłam z domu. Mieszkałam w centrum miasta, więc szybko doszłam do jakiegoś klubu. Od razu podeszłam do baru.
-Co zamówić ślicznotko?- zapytał barman.
-Poproszę 4 drinki.- odpowiedziałam, uśmiechnęłam się zalotnie do barmana i usiadłam przed nim na wysokim stołku. Po dwóch minutach, chłopak podał mi 4 kieliszki. Wypiłam je bardzo szybko i prosiłam o kolejne. Potem poprosiłam o wódkę, nie pamiętam ile jej wypiłam dokładnie. Kiedy byłam już ostro wzięta, poszłam na środek parkietu. Nie słuchałam wogóle muzyki, tańczyłam w swoim tempie tak jak chciałam. Impreza się rozkręcała, a ja cały czas więcej piłam.
Szpital w Londynie, późna godzina nocna.
-Obudziła się. Wołajcie lekarza!
Usłyszałam krzyki i powoli zaczęłam otwierać oczy.
-Louis?- zapytałam cicho.
-Kochanie, czemu to zrobiłaś?- zapytał patrząc, na moją rękę, którą była już zabandażowana. Złapał mnie za nią i ścisnął.
-Bo mnie już nie kochasz.
-Ja? Ciebie? Nie kocham? Co ty pierdolisz? Ivy?- mówił zdziwiony chłopak i co raz mocniej trzymał mnie za rękę.
-Czemu nie odbierałeś? Nie odpisywałeś?- powiedziałam i zaczęłam płakać, ale Louis nie zdążył odpowiedzieć bo przyszła pielęgniarka.
-Panie Tomlinson, proszę wyjść.- powiedziała stanowczo kobieta, a on tylko skinął głową i szepnął mi do ucha:
-Ivy, za ciebie mógłbym się zabić. Kocham cię i nigdy nie przestanę...
Łzy z moich oczu zaczęły wylatywać, a pielęgniarka powiedziała:
-Bardzo mi przykro, że muszę pani to przekazać, ale straciła pani swoje dziecko.
-Co? Moje dziecko?- zapytałam zdziwiona.
-No tak.
-Ja byłam w ciąży?
-Tak, nie wiedziała pani? 4 miesiąc...
To prawda, zdarzało mi się wymiotować, i nie miałam długo miesiączki, ale chyba byłam za bardzo sobą zajęta żeby pomyśleć o tym że mogę być w ciąży. Rozpłakałam się.
-Może pani zawołać tu Louisa?
-Dobrze, ale jutro ma pani przyjść na operację, trzeba usunąć nieżywego niemowlaka.
Skinęłam, a kobieta zawołała Louisa.
-Co jest kochanie? Czemu znowu płaczesz?
-Louis...ja zabiłam nasze dziecko.
-Jak to, byłaś w ciąży?-zapytał zdziwiony Louis.
-Tak, ale o tym nie wiedziałam. Upiłam się do nieprzytomności i zabiłam je.- powiedziałam coraz silniej płacząc.
On złapał mnie za podbródek, przybliżył swoją twarz do mojej i delikatnie mnie pocałował.
-Kochanie mówiłem ci że telefon mi się rozjebał, od Liama do ciebie dzwoniłem, nie pamiętasz już?- powiedział i się słodko uśmiechnął.
-Nie, ja już nic nie pamiętam, nic nie wiem. Przepraszam Lou,przepraszam że się pocięłam i cię zawiodłam.
-Słońce, nic się nie stało. Jesteś dla mnie najważniejsza pamiętaj o tym. Nigdy już więcej się tak nie upijaj dobrze?- zapytał Louis, a ja w odpowiedzi go czule pocałowałam.


________________________________________________________

A więc chciałabym baaaaaaaaardzo przeprosić Olę za moja długa nieobecność :c
Ale tyle się w moi życiu działo, można powiedzieć że zostało przewrócone do góry nogami, po za tym koniec semestru był i wogóle stopnie jakaś masakra -.- Dlatego cholernie długo tu mnie nie było, no ale spróbuję to nadrobić c: Napisałam parę imaginów i będę je wam w miarę moich możliwości wstawiać ; ) x Ferie mi się już kończą, więc będzie czas znowu wracać do książek...Przed chwilą wróciłam z zimowiska, ale postawiłam sobie jako cel wstawić tu ten imagine dziś XD
Pozdrawiam Serdecznie / Caroline ♥

Siemka :*

Właśnie u mnie zaczęły się ferie i chciałam ogłosić , że nie będzie mnie około tygodnia ;/ Jak tylko wrócę postaram się wszystko nadrobić :D Do zobaczenia KOCHAM WAS <3 ♥♥
                                                                       Paola xx

piątek, 8 lutego 2013

Imagin Zayn

10 komentarzy - następny imagin

Jesteś na wakacjach w Anglii. Zamierzasz teraz wracać do domu autobusem więc śpieszysz się na autobus. Na przystanku zauważyłaś grupkę dziewczyn, które krzyczały: "Kochamy cię!" lub "Wyjdź za mnie!" albo jeszcze "Daj Autograf!". Miałaś kompletny Mind fuck, bo nie wiedziałaś do kogo mogą tak krzyczeć dziewczyny...stanęłaś troszeczkę dalej od przystanku i czekałaś na BIG RED BUS. (uwielbiam jak to mówi Louis <3). Podchodzi do ciebie niezbyt wysoki, ale wyższy od ciebie Mulat w okularach. Uśmiecha się do ciebie, więc ty odwzajemniasz jego uśmiechy...kiedy nagle zdejmuje okulary i mówi..:
Chłopak: Hej, mógłbym zrobić z tobą zdjęcie..
Ty: Emm...Co?
Chłopak: Chcę mieć zdjęcie z tobą...nigdy nie widziałem aż tak pięknej dziewczyny w tym świecie..
Ty: Nie schlebiaj sobie...
Chłopak: No weź, błagam cię...
Ty: Skąd mam wiedzieć, że nie jesteś pedofilem, albo gorzej?
Chłopak: Uwierz mi, nie jestem...mam zaledwie 19 lat..
Ty: Pedofil może mieć nawet sześć..-zaczęliście się śmiać po tej wypowiedzi..-dobra...
Chłopak: Czyli, że się zgadzasz?
Ty: Tak...nieznajomy.- Wyciąga z kieszeni telefon i robi wam zdjęcie. Jednak przed naciśnięciem guzika zdążył cię pocałować w policzek, i ta chwila została zachowana na zdjęciu.
Ty: Co to miało być?
Chłopak: Zdjęcie...plus buziak...
Ty: Hmm...o autobus...jedziesz tym czy następnym- skapnęłaś się, że to głupie pytanie, bo o tej porze dnia tylko ten jeździ.
Chłopak: Tak, tym..tylko, że ze mną mieli jechać koledzy, no ale spoko..wsiadasz?
Ty: Yep,
Wsiadacie do BIG RED BUS i usadawiacie się na wygodnych miejscach.. w ostatniej chwili zaważasz jak do pojazdu wpada czwórka znajomych ci chłopaków, którzy krzyczeli wskakując : "Czekać! Czekać!". Zbliżali się do ciebie, a ty sobie przypomniałaś te twarze..Niall, Liam, Louis i Harry...popatrzyłaś na buzię, która siedziała obok ciebie, i która dała ci buziaka..
Ty: Zayn..
Zayn: Tak to ja, tylko błagam nie piszcz na mój widok..
Ty: Czemu miałabym piszczeć..
Zayn: A tak tylko mówię, bo już na przystanku jedna fanka mnie rozpoznała, a później już wszystkie inne..
Ty: Acha..
Harry: Zayn, durniu mieliśmy jechać razem..
Louis: Mogłeś do nas zadzwonić, że jedzie autobus..
Niall: Nigdy tak w życiu szybko nie biegałem- powiedział zdyszany..Liam podał mu wodę, którą wyjął z torby..
Liam: Masz pij..
Niall: A nie masz tam nic do jedzenia?- spojrzał na torbę, a Liam pokiwał przecząco..
Harry: Witam, śliczna..-zwrócił się do ciebie.
Ty: Hej..
Zayn: Harry, może bardziej kulturalnie?
Harry: Spadaj...jak masz może na imię nieznajomo, piękno damo? Pasi?-zapytał się Zayna.
Zayn: Spadaj, Harry ...jest moja..-dodał po cichu.
Ty: [T.I]..
Zayn i Harry: Piękne imię...
Wszyscy się zaczęliście się śmiać, a ty się zaczerwieniłaś..
Ty: Dziękuję...
Zayn: Mam Pytanko [T.I] dałabyś mi swój numer telefonu?
Ty: Jasne...-powiedziałaś śmiało.
Daje ci  telefon, a ty zauważyłaś na jego tapecie zdjęcie, które niedawno robiliście, to na przystanku...Wpisałaś numer i wyskoczyłaś z autobusu, bo się po pierwsze wystraszyłaś się niewiadomo dlaczego, tapety Zayna, a po drugie prawie byś ominęła przystanek..
Ty: Hej!- krzyknęłaś wybiegając..
Okazało się, ze wyszłaś o dwa przystanki za wcześnie, więc postanowiłaś już iść te 5 kilometrów, do wynajmowanego domu..
Ty: Idiotka..kurde zawsze go kochałam...-jesteś fanką One Direction....-aaa....głupia..ale to zdjęcie nie zaprzeczę ładnie wyszło...
Doszłaś do domu po godzinie, bo jeszcze zabłądziłaś..
Padłaś na kanapę zmęczona i zasnęłaś...obudził cię dzwonek SMS-a. Odebrałaś. Ucieszyłaś się na tego sms'a, ale nawet nie wiedziałaś od kogo to...A oto jego treść

"Choc oddale sie od ciebie Na tysiace, setki mil, 
Kochac ciebie nie przestane Do ostatnich życia chwil! Może i ujżałem Cię tylko jeden raz, ale wiem, że Twój obraz zostanie ze mną na zawsze.."

Po paru minutach dostałaś MMS-a  z tym zdjęciem, które zostało zrobione dziś rano..
Ty: Zayn..
Weszłaś na Twittera...a tam twitty od Zayna: 
" Przystanek autobusowy może przynieść szczęście..mi przyniosło i to duże..."
" Przepiękne imię [T.I], a jego właścicielka jest jeszcze ładniejsza.."
I wstawił to zdjęcie...ty nie mogłaś uwierzyć, że masz takie szczęście, że spotkałaś 1D,a jednemu z nich się podobasz... Twój telefon zadzwoniła, odebrałaś..
Ty: Halo?
Zayn: To ja Zayn..
Ty: Oo. Cześć.
Zayn: Mam pytanie, czy ty masz balkon w domu?
Ty: Eeem, no mam.
Zayn: To proszę wyjdź na nie..błagam.
Ty: Już, zaraz..
Wychodzisz na balkon, a tam widzisz Zayna z bukietem twoich ulubionych kwiatów..
Ty: Wow, Zayn nie musiałeś...
Zayn: Musiałem, cały czas o tobie myślę i nie mogę tego przestać robić..kiedy dziś w studiu śpiewaliśmy, wyobrażałem sobie, ze mnie słuchasz, że jesteś ze mną...i pragnę abyś była ze mną..
Ty:  Miło mi Zayn, ale chyba powinniśmy najpierw się poznać...czekaj zejdę na dół..
Zbiegasz na ogród..
Ty: Powinniśmy się poznać..lepiej..
Zayn: Każdego dnia będę odkrywał  o tobie coś nowego..
Ty: ale ja tu jestem tylko na wakacjach..
Zayn: Nie...nie...przecież jesteś już pełnoletnia możesz tu zostać na dłużej, na zawsze..
Ty: Nie stać mnie abym wykupiła ten dom, a poza tym w [twój kraj pochodzenia] mam rodzinę, przyjaciół, studia...
Zayn: Dasz radę [T.I]...uwierz mi, dasz. Zamieszkamy razem, znajdziesz sobie i tu przyjaciół i jakieś studia...
 Zastanawiasz się, czy tu zostać..." Rz kozi śmierć"-pomyślałaś..
Ty: zostanę...
Zayn: Jej!! Chłopacy słyszycie zostaje!!-spojrzał na auto...a z niego wybiegli chłopacy i cię uściskali..
Liam: Witaj w rodzinie...
Niall: [T.I] czy ty dobrze gotujesz?
Ty: Tak mi się wydaje...
Niall: Jej, kocham cię..!!
Zayn: Chłopacy, sorry ale ona jest zajęta..
Ty: Emm, tak jestem- spojrzałaś na Zayna.
Harry: Gratuluję wam...-przytulił cię..
Harry: Jakby co możesz jeszcze zmienić zdanie..
Ty: Przykro mi Harry, ale nie..
Zayn: Chłopacy mogę porwać [T.I] na randkę?
Chłopacy: Tak jasne!
Liam: Tylko odprowadź ją do domu, do północy..
Zayn: Tak tato..
Idziemy?
Ty: Z chęcią..a dokąd?
Zayn: A to się zobaczy..
Zayn zabrał cię na dach twojego domu. Był tam rozłożony koc, a na nim wino, czerwone i winogrona..
Zayn: Kocham cię [T.I]..
Ty: Ja ciebie też...
W świetle księżyca wasze usta się złączyły...
No a teraz mieszkacie ze sobą. Masz nowe życie w Londynie, a za miesiąc jedziesz z Zaynem, do domu, aby zapoznać go z rodzicami...no i jesteście bardzo ze sobą szczęśliwi...<3

poniedziałek, 4 lutego 2013

Imagin Harry

Imagin Z  HS Dla :    Marika Konieczna

I zastanawia mn jedna rzecz dlaczego jest tak dużo wejść a pod imaginem jest min 5 komentarzy ?:|
Postaralibyście się dodawać ich więcej ? To będzie taki mały prezent dla mn :* <3


-Jesteś pewien, że znasz tą drogę? –po raz kolejny z jej ust, wydobyło się warknięcie zmieszane z niepewnością. 
-Jesteś pewna, że to dobry pomysł, by rozpraszać kierowcę? –odpyskował, ironicznie się uśmiechając. 
-Grabisz sobie Styles. –syknęła, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. 
-Ha-ha. –zironizował. –Przypominam ci, że to mój samochód i ja tutaj rządzę. –posyłając brunetce, jeden ze swych nieszczerych uśmiechów, przegiął. 
-Zatrzymaj się! –wrzasnęła, tracąc resztki wątpliwości. Nie wiedząc do końca o co jej chodzi, spełnij prośbę. 
-Adios*! –wysiadła z pojazdu, trzaskając drzwiami. Zdziwiony chłopak, nie spuszczał wzroku z idącej przed autem dziewczyny. Przecież nigdy nie reagowała tak wybuchowo, zawsze sprzeczali się, aż do momentu, gdy druga osoba przegrywała. 
-Żartujesz prawda? –spytał, otwierając szybę. Głucha na jego słowa, skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, przyśpieszając. Zaśmiał się pod nosem, dziecięcym zachowaniem towarzyszki. 
-Jak sobie chcesz. –mruknął, wycofując pojazd z leśnej drogi, na której się znajdowali. Brunetka widząc, iż jest na przegranej pozycji, postanowiła wcielić w życie swoje doświadczenie aktorskie. 
Przykucnęła przy pniu jednego z drzew, chowając twarz między kolanami. Słysząc, zatrzymanie akcji silnika, zaśmiała się w duchu. 
Udało się… 
-Wszystko w porządku? –uniosła wzrok, patrząc na stojącego naprzeciwko chłopaka, który wydawał się być … zaniepokojony? Tak to chyba właściwe słowo. 
-Duszno… -sapnęła, próbując powstrzymać napad śmiechu. 
-Chodź. –złapał delikatnie jej drobne ciało, unosząc do góry. –Dasz rade iść? –spoglądając na Harrego w tej chwili, wydawać by się mogło, że jest zupełnie inną osobą. Jego lekko rozchylone usta, zielone oczy z dwoma iskierkami i powykręcane przez wiatr włosy, dodawały mu uroku. 
-Sandra? –powtórzył, zniekształcając polskie imię przez swój angielski akcent. –Udawałaś prawda? –syknął, robiąc kilka kroków w tył. 
-Jesteś strasznie łatwowierny Styles. –powrócił jej wcześniejszy styl bycia, który opierał się tylko i wyłącznie na kłótniach z chłopakiem. 
-Wal się Nowak. –syknął. 
-Huhuhu… -podeszła jeszcze bliżej, wspinając się na palcach. –Z tobą zawsze. –mruknęła do jego ucha, chcąc odejść. Jednak brunet miał zupełnie inne na plany. Niemalże brutalnie przyciągnął ją do siebie, wtapiając się w jej usta. W pierwszym odruchu chciała się wyrwać, by po chwili móc go uderzyć. 
Nie zrobiła tego… 
O ile było to możliwe, jeszcze bardziej naparła na jego sylwetkę, co sekundę przygryzając słodkie wargi Stylesa. Nie odrywając się od siebie, na ślepo, kierowali się w tył. Czując na plecach maskę samochodu, oderwała się od chłopaka, by na niej usiąść. 
-Co my w ogóle robimy? –sapnęła, odpinając swą koszulę. 
-Nie mam bladego pojęcia. –stwierdził, stając między jej nogami. Zagryzła dolną wargę, patrząc jak siłuje się z rozpięciem swej bluzy. 
-Zostaw… -poprosiła, aby po chwili sama wziąć się do roboty. Chwyciła rąbek jego koszulki, przyciągając go. Jednym ruchem, pozbawiła go bejsbolówki jak i t-shirtu. Czując jej usta, jak i ręce krążące po nagim torsie, czuł się jak w niebie. Ta mała istotka, wywołała u niego emocje, jakiej jeszcze żadnej się nie udało. Powróciła do jego warg, włączając do akcji język. Złapała delikatnie pasek czarnych spodni, odpinając go. Widok słynnego Harrego Stylesa w samych bokserkach i conversach, bezcenny. 
-Nie przerywaj. –mruknęła, widząc, że chłopak się oddala. Uśmiechnął się zadziornie, biorąc ją na ręce i sadzając na tylnym siedzeniu samochodu. 
-No to się zabawimy. –wręcz brutalnie zerwał z niej niebieski top, podziwiając dość dużej wielkości piersi brunetki. Nie czekając na pozwolenie, wyszukał dłońmi zapięcie czerwonego stanika. 
-Czyżby pani się rumieniła? –spytał słodko, zjeżdżając językiem wzdłuż jej brzucha. Wygięła się w łuku rozkoszy, złączając ich dłonie. Dojeżdżając do niebieskich spodenek, nie mógł już wytrzymać. Zapach jej ciała, kompletnie nim zawładnął i omamił. 
-Zrób to wreszcie! –krzyknęła, widząc jak bawi się rozporkiem. Widząc koronkowe majtki, przełknął głośno ślinę. 
-Ale… -nie był do końca przekonany, czy nie skrzywdzi tym dziewczyny. 
-Ugh. –wycedziła, sama zdejmując ostatnią część ubrania, jaką na sobie miała. 
Zaczął od składania pojedynczych pocałunków na jej nogach, docierając do punktu X. Złapał w wargi, jej skórę, zostawiając pokaźnej wielkości malinkę. Przygwoździł ją swym ciałem, złączając ich w jedność. Z początku jego ruchy były wolne, jednak z czasem zaczął przyśpieszać. Jęknęła pod nosem, czując w sobie jego męskość. Wodziła dłońmi po jego plecach, czując jak powoli zaczynają się na nich pojawiać pojedyncze kropelki potu. Przekręciła ich ciała, będąc na górze. Jej ruchy były jednak ograniczone, uwzględniając fakt, iż cały czas znajdowali się w samochodzie. 
Ich ciała doskonale się dopełniały. Nigdy nie sądzili, że poczują do siebie coś więcej niż tylko nienawiść. 
Pozory mylą…
W odpowiednim momencie Harry wycofał się, nie chcąc skrzywdzić dziewczyny. Zdyszana brunetka, położyła głowę na jego klatce piersiowej, próbując złapać oddech. 
-Ale i tak cię nienawidzę. –mruknął, całując czubek jej głowy. 
-Nawzajem Styles, nawzajem. 



Od miłości do nienawiści jeden krok…
Tylko jeden… 


Haj ! ^^

Tak wiem nie dodawałam nic ostatnio ale mój komputer ostatnio jest mi posłuszny ._.

#Nasz Hazza skończył w piątek 19 lat ;) jak te dzieci szybko dorastają ;'( jeszcz niedawno pracował w piekarni xxD
parę foto z urodzinek ^^









U Hazzy była striptyzerka xxD to był prezent od jednego z gości xD nie rozebrała się cała ;P Miała ona tylko zawstydzić i zabawić Haroldka xD  
 

Facepalm Hazzy wszystko mówi xD
Upity Styles xP
 


 Życzenia Lou ♥


#Lux *_* kocham ją :P


#Li powrócił do starych włosków <3 Wolę go w tym wydaniu ale wcześniej też dobrze wyglądał :D


#Zdjęcia Zerrie ;* Kocham ich to moja ulubiona para *-* Byli oni ostatnio widziani w Liverpool :U



słodko wyglądają ♥


a tu Liam i Danielle w Nottingham ;3


i z fankami :D


# "Ja i tata oglądając „Superbowl” :) Długoletnia tradycja, jestem w piżamie, nie śmiejcie się." 
LOL only Daddy Direction ;3



#Nowe zdj Dan i El ;)
Bezpośredni odnośnik do obrazka

"Te wszystkie gejowskie plotki na mój temat dobijają Eleanor..." ;cc

#Zayn,Lou,Liam i Niall w Londynie (próby ;D) Hazza nie przyszedł tego dnia na próby bo leczył kaca >.< xD przyszedł pod koniec ^^








Zjarany Malik xD


Paul i fanka ^.^



#Horanek nadal ma aparat na zęby ;3 Informacje o tym, że już go ściągnął były tylko plotkami :D

#Niall dodał na tt ;3 Był na meczu z li , Lou i paroma znajomymi :D


#Siostry Zayna z LM ;)


#Słodkie  ;') via.Facebook



xD Niall i Lily ;D  piesek inżyniera dźwięku ;3
  a na pierwszym planie redbull >.<


Taki tam sobie słodki Louis <33


xxD ahh..nasz głodomorek :D

To na razie tyle pa <3 :D                       Paola xx

piątek, 1 lutego 2013

Imagin Liam +18

To zaczynam robić te wasze dedykacje , nie wiem jak się będe wyrabiała bo mam palca wybitego :|
Ale będe dodawała imaginy jak tylko znajde czas i przepraszam za nieobecność ;*


Imagin dla { Eweliny }


Szykujesz kanapki dla siebie i swojego chłopaka Liama. Jesteście ze sobą już 2 lata. Niestety nie jesteś jeszcze pełnoletnia, bo masz 17 lat i nie możesz zamieszkać z 19 letnim chłopakiem, dlatego do twoich urodzin jesteście u rodziców Payne'a.
-Pomidor czy ogórek? -Wydarłaś się na cały dom do swojego chłopaka który był na górze.
-Oby dwa.- krzyknął dwa razy głośniej od ciebie wchodząc do kuchni - I nie drzyj się tak!! -zaśmiałaś się krojąc warzywa.
-Co ty robisz? - zabrał ci nóż z dłoni i wziął cię na ręce.
- Porywam Cię.
-O, a dokąd?
-Do sypialni. -uśmiechnął się, całując twój dekolt. Zaśmiałaś się przechylając głowę do tyłu. -Co Cię tak śmieszy? No chyba, że nie chcesz. -podniósł brew.
-Tobie nie da się odmówić zboczeńcu!- pocałowałaś go namiętnie. Z hukiem weszliście do sypialni ciągle się całując. Liam na ślepo szedł i ciągle uderzył twoimi plecami o ścianę lub szafki.
- Jesteś pewna? -spytał kładąc cię na łóżko.
-Jak nigdy!
Liam się na Tobie położył i swoimi dłońmi odwiedzał każdy kawałek twojego ciała.
W pewnym momencie włożył Ci rękę w majtki. Ruszając nią czułaś, że się coraz bardziej podniecasz.
Cicho jęczałaś imię swojego ukochanego. Widział, że sprawia Ci to przyjemność więc zsunął z Ciebie czarne, koronkowe stringi. Zostałaś naga tak samo jak Liam, swoje ubrania zgubił w drodze do sypialni.
Rozchylił ci nogi, spojrzał w twoje oczy pytając o zgodę, ty pokiwałaś twierdząco głową i wtedy Liam zaczął lizać twoją łechtaczkę. Dreszcz cię przeszedł a z podniecenia krzyknęłaś. Nie zostawałaś mu dłużna, kiedy już skończył rzuciłaś go na łóżko i zaczęłaś się bawić jego ciałem, twój język i twoje palce były wszędzie. Zaczęłaś mu obciągać... Początkowo ręką, później postanowiłaś po raz pierwszy wziąć go do buzi. Zanim to zrobiłaś chwilę się zawahałaś. Wzięłaś głęboki wdech i go włożyłaś do ust.
Ruszałaś głową coraz szybciej. Liam Ci w tym pomagał.
Minęło jeszcze 10 minut gdy twoje usta wypełnił biały płyn. Zbierało ci się na wymioty.
-Nie musisz. -szepnął Liam. Wyplułaś to na ziemię nie zastanawiając się nad tym, że właśnie sperma twojego chłopaka jest na podłodze w waszej sypialni.
Jeszcze delikatnie polizałaś członka Payne'a cały czas trzymając go w ręce, gdy nagle
- Liam mówiłam ci żebyś układał...... - Pani Payne zastygła- O kurwa!! -krzyknęła i zatrzasnęła drzwi.
Zobaczyła stojącego nago swojego syna i jego dziewczynę która trzymała jego penisa.
-MAMO MÓWIŁEM CI, ŻE SIĘ PUKA! ja pierdole! -Krzyknął na cały dom
Zrobiłaś się czerwona jak burak i poszłaś do łazienki.
Byłaś już w wannie z gorącą wodą i czekoladowym olejkiem do kąpieli. Ktos otworzył drzwi, położyłaś głowę na oparciu, tak, że całe twoje ciało było przykryte teraz gęstą pianą. Zobaczyłaś juz ubranego Liama. na jego widok ciężko westchnęłaś.
-Przepraszam cię za to. -ukucnął przy wannie patrząc w twoje oczy.
-To nie twoja wina - powiedziałaś zażenowana.
-Wiem, że teraz będziesz zawstydzona, przez to.
-Twoja mama widziała jak... nie bójmy się tego powiedzieć, Robiłam Ci loda! -spojrzałaś na niego zdenerwowana.
- No wiem, myślisz, że mi z tym dobrze, w końcu to moja matka i ona widziała mnie w intymnej sytuacji.
-ta... -przeciągnęłaś.
-Ale tak na pocieszenie, to był najlepszy lód jakiego mi zrobiono! -zaśmiał się.
-To był ktos przede mną? -Podniosłaś brwi.
-No było kilka takich.... -powiedział poważnie po czym wybuchł śmiechem- Żartuje.
-DEBIL! -ochlapałaś go wodą.
-Co jak co, ale czeka cię sprzątanie moich soków z naszej sypialni.
-JA MAM TO SPRZĄTAĆ?!
-a kto? ja tego nie wyplułem! -znowu się uśmiechnął.
-fuuuuuj! -skrzywiłaś się. Liam zrobił minę typu "WTF?! BITCH PLEASE" -No co, to jest ohydne!
-Moja sperma cię brzydzi? No fajnie. -udał obrażonego.
-może to szczeniackie, ale tak! to takie, dziwne. mnie to nie podnieca, znaczy połykanie tego lub smarowanie się tym -powiedziałas poważnie na co twój skarb okiwał głową.
-Okej. nie zmuszam cię do tego. -uśmiechnęliście się.
-A teraz wyjdź.
-Co? czemu? -był zdezorientowany.
-Chcę wyjść z wanny.
-No to ja popatrzę.
-Nie! to krępujące.
-Pół godziny temu robiłem ci minetę i wcześniej widzieliśmy siebie nago setki razy, chyba nie masz nic do ukrycia.
-Niech ci będzie! -wyszłaś z wanny sięgając od razu po ręcznik. Wycierałaś każdą część swojego ciała, a Liam patrzył z fascynacją w oczach na Ciebie.
-Nie patrz się tak!
-co? przepraszam, po prostu twoje ciało, jest boskie. -Podszedł do ciebie. -Te piersi, brzuch i idealne wcięcie w talii -całował twoją szyję. - Twoje zgrabne i delikatne nogi, twoje pośladki. delikatne i sprawne dłonie. Kocham cię -pocałował Cię namiętnie.
-ja ciebie też. ale nie masz na co liczyć przez najbliższe kilka dni. -odepchnęłaś go od siebie.
Zaczęłaś zakładać na siebie czarne figi, krótkie spodenki i luźną bluzkę.
-Jak to? Czemu?
-po akcji z twoją mamą nie chcę kolejnej wpadki!
-oh daj spokój!
-NIE! -powiedziałaś stanowczo i wyszłaś z łazienki.
Posprzątałaś już maź swojego mężczyzny z podłogi i zeszłaś na dół zjeść kolację.
W kuchni siedziała mama Liama.
-Dzień dobry -uśmiechnęła się. Odpowiedziałaś tym samym.
-Chciałam panią przeprosić za tą całą sytuację w sypialni. -zarumieniłaś się jak jeszcze nigdy.
-To nie był mój najlepszy moment w życiu.. nie fajnie jest zobaczyć swoje dziecko w akcji, ale to normalne w waszym wieku.
-dziękuję za zrozumienie.
-Mogę cię jeszcze o coś spytać?
-ymmm.. tak
-Zabezpieczacie sie? - zdziwiłaś się pytaniem, możliwe, że przyszłej teściowej. Wtedy wszedł do kuchni Liam.
-Mamo! -zdenerwował się.
-spokojnie kochanie.. Tak zabezpieczamy się. Biorę tabletki i używamy prezerwatyw.
-Okej. Liam nie denerwuj się! [T.I.] ma dopiero 17 lat.
-wiem, nie bój się, nie zrobię jej krzywdy. -objął Cię i pocałował w czoło.
- Mam nadzieję, jak coś to wal do mnie! -puściła do ciebie oczko i wyszła z kuchni.
-Co miałeś na myśli mówiąc, że nie zrobisz mi krzywdy? -spojrzałaś na niego robiąc tosty.
- To, że masz dopiero 17 lat, jak moja mama zauważyła, i nie zrobię czegoś czego nie będziesz chciała., jesteśmy ze sobą już 2 lata, więc byłaś młoda kiedy zaczęliśmy życie intymne. -spojrzałaś na niego.
- Liam...
- Nie chciałbym, żebyś czegoś żałowała, i na prawdę nie chcę ci zrobić nic złego. To co robię... to wszystko dlatego, że cię kocham.
-Liam, ja też Cię kocham i nie żałuję niczego. Nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym stracić dziewictwo z kimś innym niz z tobą. Gdybym czegoś nie chciała powiedziałabym, wszystko było wspaniałe, ty jesteś wspaniały. Kocham cię, bardzo. -pocałowałaś go.
- idę na zakupy do warzywniaka, poza tym fanki czekają -wskazał na okno.
-Ok. Uważaj na siebie! -zaśmiałaś się i wróciłaś do szykowania kolacji.